Dom Nad Kwisą

Dom Nad Kwisą

niedziela, 13 listopada 2016

Czyżby koniec sezonu remontowego?

Dni coraz krótsze, po zmianie czasu człowiek nie może dojść do siebie. Ani się obejrzeliśmy a tu już niemal połowa listopada. Na zaprzyjaźnionych blogach remontowych coraz ciszej, jakby zima się zbliżała czy jakoś tak?
Postanowiliśmy nie poddawać się nastrojowi zbliżającego się końca sezonu remontowego i zakasaliśmy rękawy.
Przywitał nas taki obrazek rozwiewający  jesienną melancholię:
To nasz Mistrz Feliks zgotował taką niespodziankę. Z remontem południowej elewacji dotarł na półmetek. Ale to już będzie koniec na ten rok, bo przymrozki nie pozwalają a nie ma co ryzykować. Reszta poczeka do wiosny, i tak nieźle wyszło w tym roku!


Siedziba powoli zmienia swoją suknię, do której przyzwyczaiła otoczenie przez ostatnie lata. Myślimy, że całkiem Jej do twarzy w tym nowym wdzianku.

Celem naszej wizyty było dokończenie cyklinowania podłogi w pokoju nad izbą. Deski w stanie średnim "na oko" zostały lekko potraktowane prze Władka jego ulubioną miksturą naprawczą. Czas było uruchomić maszynę!
Chwilę później nasi stali pomocnicy przystąpili do prac na zewnątrz. Władek przygotował listwy, na których oprze się winorośl. Listwy wzorowane na tych jakie niegdyś wisiały na budynku Chłopcy przymocowali do ściany.

Władek ostatnio podpatrzył w Alzacji jak fachowo mocuje się pędy do linki, którą już wcześniej zamocował do ściany.
Na zewnątrz zrobiło się bardzo zimno i Chłopcy dali za wygraną z montażem ostatnich listew. Zaczynało powoli robić się ciemno.

 Tymczasem prace przy cyklinowaniu podłogi dobiegły końca. Pod warstwami farby ukazały się ładne deski. Zużyliśmy całkiem sporo papieru ściernego i wyrzuciliśmy trzy pełne worki drobniutkich trocin jakie powstały w trakcie pracy.

Nie tylko pracą człowiek żyje więc znaleźliśmy chwilę na pokomtemplowanie w "jaskini Władka" jaka powstała w pomieszczeniu nad stajnią. Fajny widok wieczorem potęguje oświetlenie.
Udało się także dokończyć prace przy terakocie w łazience. Położona została fuga. Było jednak zimno. Temperaturę podnosiliśmy termowentylatorem :)


Jeszcze ostatni rzut oka na urządzone już wnętrza - tym razem oświetlone.
Siedziba żegnała nas światłem jakie pojawiło się na głównej elewacji.

To już chyba koniec prac tzw. mokrych. Spadająca temperatura grozi sensowi dalszych tego typu prac. Teraz skoncentrujemy się na wnętrzu, bo i ono wymaga pracy i poświęcenia mu większej uwagi.
Czas szybko przeleciał, ale było pracowicie.
Pozdrawiamy!

piątek, 14 października 2016

Szarówka

Z lekkim tygodniowym poślizgiem spowodowanym natłokiem obowiązków dzielę się ty co zrobiliśmy. Jak zwykle trochę tego było.






















Mistrz Feliks jak zwykle pod koniec roku zaczyna pracować na wysokich obrotach. Ten rok nie jest inny. Ale jakie zadowalające efekty! Jak pogoda wytrzyma to ciekawe czy daleko zajdzie z robotą? Póki co ruszyły prace nad południową elewacją.
 Mistrz stosuje stare metody pracy. Jedna z nich to praca nie przekraczająca kilku godzin co kilka dni. Prace w związku z tym poruszają się piorunem! Nie to co latem. Junior patrzy zafascynowany.

Z innych prac - dokończone zostały kafle podłogowe w łazience. Zauważyliśmy, że furorę zrobił nasz sprzęt oświetleniowy widoczny w poprzednim poście. No cóż taka była potrzeba chwili, a akurat nic innego nie było pod ręką.


Przy okazji ostatecznego posprzątania poddasza odkryliśmy ślady pożaru. Wiedzieliśmy wcześniej, że paliło się w holu na piętrze od dziwacznego kominka jaki tam kiedyś stał. Nie sądziliśmy, że rozmiary szkód spowodowanych przez ogień były większe.


Frontowa elewacja wzbogaciła się o lampę. Przy okazji - nad wejściem zawisła replika starego numeru domu, oryginalnie zdobiącego wejście.

 Oryginał dumnie wisi wewnątrz Siedziby. Na zewnątrz mamy kopię.



I tak zakończył się dzień. Od rana do wieczora było szaro i buro. Trochę padało ale nie wpływało to na tempo prac.
PS Ktoś podebrał nam w wirtualnej rzeczywistości hasło "Dom nad Kwisą"...

Pozdrawiamy!

niedziela, 18 września 2016

Cieszymy się!

Jak w tytule. Cieszymy się zakończeniem prac na elewacją od strony frontowej! I bardzo dobrze, w samą porę - tuż przed jesienną słotą.

Remont tej części elewacji trwał dosyć długo ponieważ prawa strona okazała się nad wyraz wielkim wyzwaniem dla Mistrza Feliksa. Część wypełnienia muru wymagała dość mocnej ingerencji, ale udało się i w końcu cieszymy się widokiem na jaki czekaliśmy od lat.
Tak dla odmiany pozostawiliśmy "na widoku" kilka kamieni tkwiących w murze Siedziby.Zrobiło się równo i jasno ze względu na kolor tynku. Tak jak w poprzednio otynkowanej wschodniej części budynku mur został osłonięty od góry obróbką z blachy, która osłoni przed wsiąkaniem wody.


Jednakże podjęliśmy równie ważne prace wewnątrz budynku. Coraz bardziej doskwiera nam brak łazienki dlatego postanowiliśmy przyspieszyć prace w tym zakresie.
Pomieszczenie jak widać zostało już wcześniej przygotowane. Ściany pomalowane i wykończone. Trochę czasu zajmie wykończenie podłogi płytkami i już możemy meblować!

A propo meblowania to trwa ono w najlepsze.



 
 Jak widać wnętrza ulegają ciągłym zmianom. Właściwie zostało do wykończenia już tylko jedno pomieszczenie ale to już w przyszłym roku zrobimy.
Na koniec wizyty w Siedzibie spadł deszcz; zdążyliśmy jeszcze zamontować szyld z numerem i pojechaliśmy.

niedziela, 24 lipca 2016

Środek lata

Ani się obejrzeliśmy a tu już prawie połowa wakacji i sam środek lata. Na obserwowanych blogach jakoś spokojnie się zrobiło-czyżby przesilenie? U nas też jakaś mała przerwa była. Kilka robót rozpoczętych, sporo drobnych prac odłożonych na później. W dalszym ciągu trwają prace nad elewacją.
Dobre określenie tych prac to "powolutku". Ale nie ponaglamy. Mistrz Feliks pracuje we własnym tempie...
Prace przy północnej stronie elewacji przekroczyły półmetek. Trochę martwi nas kondycja piaskowcowego ościeża do stajni, ale to przed nami.

Na wykonanej już wschodniej części elewacji prace zostały zwieńczone montażem obróbki z blachy ocynkowanej. Nie będzie już podciekania deszczu i śniegu.

Wykonaliśmy jeszcze jedne ważne zadanie. Wyrównana została podłoga w dużej łazience.
Teraz już można będzie położyć podłogę z kafli.

Jak to zwykle bywa popracowaliśmy jeszcze przy elektryfikacji, skosiliśmy trawę i już po dniu.

Pozdrawiamy!


P.S.
Na życzenie Rezedy zamieszczam zdjęcia drzwi do Siedziby.
Rok 2007





Rok 2011
A aktualnie jak wyżej;)
To te same drzwi, tylko dodatkowo pokryte deskami.

niedziela, 19 czerwca 2016

Nowa twarz Siedziby

Długo oczekiwaliśmy tej zmiany. W końcu nastąpiła - renowacji poddana została część elewacji. Na razie najmniesza, ale bardzo nas ucieszyła. A oto ona:
No i jakoś tak jaśniej się zrobiło od strony Kwisy!
Staraliśmy się o uzyskanie stanu zbliżonego do pierwowzoru czyli gładkie przetarcia obramowania na brzegach oraz wypełnienie barankiem. Nie było to proste. Cały tydzień Mistrz Feliks na zmianę klnąc i stukając młotkiem pozbywał się starego tynku. Według Feliksa tynk wykonany był na bazie płukanego żwiru rzecznego i wapna, niestety prace naprawcze wykonywane były z użyciem cementu, co pogorszyło sprawę. W niektórych miejscach stary tynk trzeba było odbić aż do gołego muru i na nowo wypełnić. Na to poszła tzw. wyprawa czyli to co widzimy. Nie stosowaliśmy żwiru płukanego. Feliks zastosował tzw. maszynkę do nakładania zewnętrznej warstwy. Z efektu końcowego jesteśmy zadowoleni!
Musimy jeszcze zabezpieczyć elewację przed zaciekaniem. Otóż górna część budynku - ta wykonana z fachwerku jest "cofnięta" względem ścian parteru. Powoduje to podciekanie wody do ścian oraz gnicie poziomych belek spoczywających na ścianach. Problem zlikwidujemy z użyciem obróbek z blachy ocynkowanej, która odpowiednio wygięta przymocowana będzie do dolnej części belki i omijając występ ściany odprowadzi wodę poza jej obrys.
Mistrz Feliks otrzymał zlecenie wykonania elewacji na widocznym fragmencie jej frontowej strony. Póki co różnica widoczna gołym okiem.

Inną nowością jest wstawienie dodatkowych dwóch okien od strony zachodniej.

Jak podejrzewamy pierwotnie widoczna część budynku wykonana była z fachwerku jednak uległa zniszczeniu i dokonano jej naprawy murując z cegły kompletną ścianę. Zmieniło to diametralnie rasowy wygląd budynku. Myślimy, że w tym miejscu istniały również otwory okienne. Postanowiliśmy je odtworzyć.
Wstawione zostały dwa okna uzyskane jak to u nas "z odzysku". Ich ostateczny kształt ulegnie małym modyfikacjom tak żeby były zgodne z pozostałymi oknami w budynku. Być może zastosujemy tu także zamykane okiennice chroniące okna na zachodniej elewacji przed wiatrami.

Ogólnie rzecz biorąc ta strona Siedziby stanowi obecnie największy problem aranżacyjny dla nas. Trzeba będzie dopasować jej wygląd do całości. Być może z zastosowaniem metody jaką już znamy czyli wykonania fałszywego fachwerku tak jak widać na fragmencie obok rynny albo idąc na skróty i tnąc koszty wykonania powstanie tylko malowany wzór belek. Zobaczymy co przyniesie czas.

Tymczasem po wstawieniu okien i wykonaniu podłogi w ostatnim pomieszczeniu powstała całkiem fajna przestrzeń do zagospodarowania.

Okna doświetliły tę część budynku, a brak sufitu i wgląd na konstrukcję dachu sprawia niesamowite wrażenie.
To dopiero atrakcja podziwiać kunszt geometrii przestrzennej tej ciesielskiej konstrukcji!
Jednak nie ma róży bez kolców. Dopiero teraz obnażył się kiepski stan zachodnie części budynku. Niegdyś, zaraz po zakupie zabezpieczyliśmy budynek przed wodą nabijając na deski od strony wewnętrznej folię. Teraz trzeba będzie to przemyśleć i poprawić.

Ściany z niewypalonej cegły po uzupełnieniu ubytków zostały otynkowane gliną pochodzącą z odpadów  starych cegieł.
No a praktyczny Władek od razu stworzył swoją "jaskinię",
nie zapominając przy tym o zabezpieczeniu pomieszczenia przed dziećmi.

Jeszcze tylko trochę popracowaliśmy elektryfikując kolejny pokój:

I dzień dobiegł końca. Szczególnie, że zbliżała się burza.

Do zobaczenia Siedzibo!