Dom Nad Kwisą

Dom Nad Kwisą

wtorek, 1 marca 2011

Mistrz murarski Feliks

Dzisiaj w galerii wykonawców nasz murarz Feliks.
Postanowiłem ten post poświęcić osobie naszego murarza Feliksa co obiecałem już wcześniej. Jednocześnie na wniosek Lambi uszczegółowiłem poprzedni post odnośnie podziału poziomów i budowie murków. Rzeczywiście może ktoś wykorzysta nasze doświadczenie w tym zakresie.
Mistrz Feliks znalazł się sam. Czyli pojawił się trochę z polecenia, trochę sam z siebie żeby coś zrobić (zarobić), a trochę z poszukiwań prowadzonych przez nas. Mistrz nie lubi dużych projektów. Należy mu je dzielić na mniejsze, a te na jeszcze mniejsze i takie akceptuje do wykonania. Otynkować jedną ścianę no dobrze ale na dwa razy; gdyby powiedzieć Feliksowi, że ma otynkować całe pomieszczenie porzuciłby miejsce pracy i tyle byśmy widzieli Feliksa.
Mistrz, a w tle praca mistrza












Ale od początku o podwórzu.
Dowiedzieliśmy się od starszego Pana który osiedlił się w naszym domu w 1945 roku, że podwórko nie było nigdy wybrukowane. Otoczone z trzech stron budynkami tworzyło coś jakby nieckę, w której gromadziła się woda po każdym większym deszczu. Jeden z budynków nie przetrwał ale nadal wejście do domu było pochyłe. Brakowało wewnętrznego porządku.
Pochyłe podwórze trudne było do aranżacji. W zimie powstawało zamarznięte jezioro na środku podwórka.









Budynek budowany był od piwnicy w niewielkim zagłębieniu, a następnie obsypany ziemią wokoło tak, że wyglądał jakby stał na górce. W rzeczywistości od strony Kwisy jest skarpa - w jej stronę opadał grunt.









Najpierw został wyrównany teren od strony wjazdu - wokół podmurówki byłej stodoły.


Koparka miała co robić. Nie licząc kilku przyczep gruzu który wyjechał z podwórka zgromadziliśmy kamienie z odzysku (część rozebranej podmurówki stodoły) oraz drzewo z usuniętych samosiejek wokół domu.










Teren został ukształtowany według naszych założeń tak, żeby woda spływała od podwórza w stronę skarpy.








Teraz dokładnie widać ile nadkładu usunęła koparka. Powstała różnica około 80cm!
















Koparka wykopała rów o głębokości około pół metra pod fundament przyszłego murku. Jak widać grunt jest zwarty i nie wymagał wykonania szalunków zabezpieczających przed osuwaniem się ziemi do wykopu.

Oto teren przygotowany do wylania fundamentu i dalszych prac.











W końcu Pan Feliks mógł przystąpić do dzieła. Z zebranych wcześniej kamieni i cegły rozbiórkowej skomponował murek w starym stylu. Koparka zbiera nadkład ziemi na przyszłym tarasie i wyrównuje teren.
Murek wykonany jest na szerokość dwóch cegieł.

Od strony skarpy czoło muru zostało niestety obrzucone tynkiem przez mistrza Feliksa. Na usprawiedliwienie praca ta nie była przez nas nadzorowana i mistrz wykonał ją według własnego pojęcia "mur na stary styl". Mistrz przyjął uwagi i dalsza część pracy została wykonana jak należy.






Feliks wymurował schodki ze starych płytek klinkierowych.


Po czym na mieszance piasku i cementu powstał zarys wejścia do budynku .











Bruk z cegły położony został po wybraniu  czarnej ziemi z użyciem suchej mieszanki piasku i cementu  w proporcji 4:1










A tak wygląda układanie bruku ceglanego. Po wybraniu ziemi wysypana jest mieszanka piaskowo-cementowa o grubości ok. 10cm na nią układane są cegły, które ubija się ciężkim młotkiem uderzając przez drewnianą łatę. W ten sposób cegła "układa się" w mieszance i jest wyrównana powierzchnia.

No i po projekcie.
Pozdrawiamy z nad Kwisy!

6 komentarzy:

  1. Wielkie dzięki! W zeszłym roku jak tłumaczyłam "fachowcowi" hehe jak wyobrażam sobie schody z cegły nie umiałam mu tego zobrazować, a teraz proszę:) Przyznam się, że Wasz taras już teraz robi niesamowite wrażenie i jest świetnie dopasowany do domu. Bardzo wielkie dzięki za wszystkie techniczne informacje, teraz mam dobry grunt do rozmowy z mężem, on się denerwuje jak nie wie co ja chcę:)
    Pozdrawiam serdecznie Was i Pana Feliksa:)

    OdpowiedzUsuń
  2. projekt trafiony! a Pan Feliks to skarb jak widzę:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Potężne roboty ziemne wykonaliście, a materiał z odzysku
    jest przedmiotem mojej małej, cichej zazdrości. Swoje kamienie zbieram na poboczu drogi, bo były za duże, tudzież wyciągam z zawalonej piwnicy, albo robię wyprawę nad potok. A co wspina się po ścianie budynku, czy to jest krzew winogronowy, ten przycięty? pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadza się to są krzewy winogrona, które zostały przycięte. Trzeba przyznać, że Dolny Śląsk jest bogaty w skały eksploatowane w wielu kamieniołomach. Najbliżej nas akurat w okolicy Lubania znajduje się bardzo dużo kamieniołomów bazaltu, choć i piaskowiec się zdarza. Nasza najbliższa okolica jest natomiast uboga w kamienie polne otoczaki, które chętnie pozbieralibyśmy na tzw. kocie łebki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kocie łebki to ja maniakalnie wypruwam... u mnie całe 2 000 m wybrukowane po zęby i to mieszanką wybuchową. Kocie łby z granitową kostką poprzecinane klinkierowymi, ceglanymi autostradami. Wszystko zarośnietę było kępami trawy. Dwa noże poszły w niepamięć i nie wiedzieliśmy o co chodzi. Zaczęłam wyrywać te kępy i nawet miałam zamiar przywrócić stan brukowy-pierwotny ale wszyscy zaczęli łamać na tym nogi. Widać nasz gospodarz funkcjonował po wiejsku: od wejścia cegła, z boku granit a im dalej to już granit przemieszany z otoczakiem a potem byle co. Resztę otoczaków zakopali na ogrodzie, dzięki czemu mam własną kopalnię kamienia do ozdabiania ogrodu. A kostkę i łupki wywalam za staw:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Podziwiam, ile pracy wykonaliscie.
    Chcialam cos napisac o Alzacji, a raczej o tutejszych domach, ale jak sie okazalo taki post juz byl:))

    POzdrawiam z miasteczka(wsi) na wschod od Miluzy.
    Co do fachowcow.
    Wszedzie tacy sami.

    Kasia

    OdpowiedzUsuń