Dom Nad Kwisą

Dom Nad Kwisą

niedziela, 15 maja 2011

To i owo

Trochę czasu już minęło od świąt i sławetnego 3 Maja, który chyba wszyscy zapamiętali z okazji ataku zimy. Tym razem w Siedzibie działał Władek. Zrobiono po troszkę wszystkiego. Posprzątano a przede wszystkim wykonano odpływ wody  z rynny.
Woda odpłynie teraz poniżej budynku. Nie będzie już wylewać się na taras. Oczywiście trzeba jeszcze to wszystko zakopać, wymurować studzienkę z kratką rewizyjną itd. ale grunt, że woda odchodzi od budynku. Jak widac zalega jeszcze sporo gruzu ze starych dachówek, które czekają na swój dzień.


Przyjechał nas sąsiad Marek i zademonstrował postępy prac przy swoim bolidzie:
Pojazd wyposażył w hamulec ręczny i joistick do skręacania tylnych kół,

co realizowane jest za pomocą siłownika elektrycznego skręcającego przekładnie kierowniczą w części będącej kiedyś przodem Mitsubishi Colta.

Pojazd został lekko pomalowany z przodu. Marek obiecuje teraz zająć się instalacją oświetlenia.
Po czym Marek zademonstrował próbę "zwijania asfaltu" to jest piasku na naszym podwórku. Istny ogień!!


Tymczasem Mistrz Felek zakończył obmurowanie okna i zejścia do piwnicy w przyszłej kuchni.
W kuchni rozebrano też ściankę działową przygotowując ją do budowy pieca z tzw. ścianówką, to znaczy pieca, w którym tył będzie jednocześnie ścianą z kafli grzejącą pokój widoczny w głębi.

W stajni ukończono starą wnękę, która zamieniła się w przyjemny i wyglądający oryginalnie element "małej architektury wnętrza". Może coś tam postawimy, albo powiesimy np. chomąto  czy inne tzw. szpeje?

Mistrz Feliks obmurował kratki piwniczne
oraz dokończył naprawy otworów stajennych z drugiej strony budynku, co wiązało się z dużym nakładem pracy i wymianą pęknietych piaskowcowych nadproży.

Na koniec coś co nas bardzo ucieszyło. Jak już wcześniej pisałem niefortunnie wycięto stary winogron rosnący na ścianie budynku. Okazało się, że jednak daje oznaki życia o wypuścił listki. Wierzymy, że uda się go dalej hodować!!
 I tym optymistycznym zdjęciem kończę relację.
Pozdrawiamy z nad Kwisy. C.d.n.



6 komentarzy:

  1. No to macie prawdziwe stare-młode wino;)
    Postępy - miodzio...:) Oczywiście nie przestaję trzymać kciuków!

    OdpowiedzUsuń
  2. Słowa uznania! Pięknieje w oczach! Wnęka w stajni jest super! Winogron urośnie, mój w tym roku przemarzł (a taki wielki już był), ale widzę, że przy trawie młode listki widać. Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  3. Postępy prac jak zawsze imponujące. Chomąto we wnęce nas baaaardzo przekonuje!

    Pzdr.

    OdpowiedzUsuń
  4. Winogron odbija z mocą, tak chyba odmładza się stare egzemplarze.
    A postępy bardzo znaczące i piękne, wnęczka nabrała uroku, cobyście tam nie postawili, będzie zdobić. My zrobiliśmy dół chłonny z kamieniami, głęboki na trzy grzebnięcia koparą, a z wierzchu z geowłókniną, coby ziemia nie wpadała i nie zamulała, na tzw. wody czystsze, umywalka, prysznic, zobaczymy, jak się sprawdzi. Pozdrawiam serdecznie. I jeszcze prysznic ogrodowy chcemy, beczka już jest i fajny pomysł z Verandy Country z zeszłego roku, nic, tylko działać, pa.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zaczyna to pięknie wyglądać!

    OdpowiedzUsuń
  6. Podziwiam i wzdycham. Też bym sobie tak popracowała. Dziwne. Człowiek roboty komuś zazdrości. A jednak. Bo taki dom to skarb, właśnie dlatego, że wymaga ogromnego zaangażowania, pracy i... serca.

    OdpowiedzUsuń