Dom Nad Kwisą

Dom Nad Kwisą

poniedziałek, 12 września 2011

Trzask, prask - jesień u płota!

Po dwóch tygodniach przerwy (w moim przypadku; Władek był tydzień temu) dojeżdżając do Siedziby obaj podskoczyliśmy w aucie na widok jaki zobaczyliśmy. ŁĄKA SKOSZONA! Powiedzieliśmy jednocześnie.

















No po prostu niesamowite. Prosiliśmy już od jakiegoś czasu, żeby ktoś nam skosił łąkę, bo sami nie mamy za bardzo czym takiego pola obrobić ani czasu jakby mało. No ale udało się! Co prawda trochę nam miny zrzedły jak zobaczyliśmy, że tylko od drogi skoszone, ale dobre i to. Poprzednim razem koszenie nie udało się z powodu połamania noży w kosiarce o nierówny teren. Nie koszone było od mniej więcej czterech lat!

Jak widać z budynku w kierunku sąsiadów łatwo rozpoznać nasz teren:
Po prostu zarosło i tyle. Mokre lato sprzyjało zachwaszczeniu; ale mamy nadzieję, że współpraca z kosiarzem będzie się rozwijać pomyślnie!

Tymczasem w Siedzibie posprzątana został piwnica to jest odbito odpadający tynk i zamieciono całość. Całkiem ciekawe pomieszczenia ukryte są pod budynkiem!!
Można w niej urządzić składzik wina albo  dojrzewalnię serów. Drzwi jak najbardziej nadają sie do renowacji.

Piwnica, piwnicą, ale najważniejsze, że od dwóch tygodni walczyliśmy ze ścianami i sufitami na parterze budynku. Efekt zaczyna być coraz bardziej widoczny. Po zagruntowaniu warstwą białej farby pomieszczenia nabrały świeżości:
 Tu widok z sieni.
Tak w zbliżeniu wyglądają poprawione półkoliste gzymsy przy suficie

Ogólnie prezentuje się naszym zdaniem dobrze i nie wygląda "za nowo". Obecnie w gronie rodzinnym trwają burzliwe dyskusje na temat wyboru kolorów ścian. Zdania są podzielone. Jednak jest wspólny mianownik w dyskusji: wszystko na biało nie może być! Kolor musimy uzgodnić.

W ten weekend mieliśmy ważna wizytę. Przyjechał zdun w celu dokonania ustaleń odnośnie budowy pieców. Ucieszyło nas, że Zdun lubi stare kafle (nie każdy lubi). Dokonał przeglądu komina - trochę z nim będzie roboty, bo jak wyjaśnił nam Pan Zdun kiedyś płacono podatek od komina i budowano tylko jeden a podłączano do niego ile się da pieców. Zdun ma wykonać projekt pieca kuchennego z tzw. ścianówka czyli "plecami" pieca w drugim pokoju, które będą grzały izbę oraz projekt wolnostojącego pieca w dużej izbie z siedziskiem. Prace zduńskie ruszą dopiero na wiosnę przyszłego roku.
Tu będzie stał piec wolnostojący na miejscu już kiedyś istniejącego. Z niecierpliwością czekamy na projekt.
                 Na prawo od drzwi postawimy piec!

A teraz coś z piętra:
Na piętrze dokonywane są pierwsze ruchy przy konstrukcji szachulca. Czyszczone są belki w celu inwentaryzacji ich stanu i określenia stopnia zniszczenia. Ściana wypełniona jest niewypalana cegłą oblepioną gliną wymieszana z sieczką.
Trzeba to będzie wszystko odnowić. Natomiast uzyskałem nieciekawe informacje na temat dostępności opisywanych wcześniej bloczków Multipor prod. Ytonga. Nie dość, że drogie jak diabli to jeszcze nie ma gdzie kupić, bo nikt nie ma na składzie, a jednej palety nie chcą przywozić. temat do przemyślenia jak mawiał Stirlitz w serialu pt. Siedemnaście mgnień wiosny......


Tutaj materiał już czeka!

No i dzień dobiegł końca. Trzeba było pojechać. Ale ładna pogoda była i ciepło!

Pozdrawiamy znad Kwisy!!

4 komentarze:

  1. Oby brak bloczków nie wróżył siedemnastu wiosen do zakończenia prac!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wielkie możliwości przed Waszą piwniczką, na chaszczowisku proponuję założyć winniczkę, niedużą, a obok kózki albo owieczki. Pięknie wybielone pomieszczenia, na pewno mają zapach świeżości, a zdun lubiący stare kafle to majątek, bedzie lepił, przykładał i nie narzekał, pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wybór kolorów to rzeczywiście dylemat!My już jesteśmy po burzliwych dyskusjach - prace ruszą od października:-))) Bardzo jestem ciekawa Waszych decyzji!
    Asia
    PS. A jak przekonaliście kosiarza? Bo u nas też zarosło i, kurczę chętnych brak. Już kilka razy umawiałam i nic...

    OdpowiedzUsuń
  4. ZiŁ : mamy nadzieje, że transport bloczków nie bedzie trwał aż 17 wiosen, ale jedną pewnie tak!
    Mario: zanim kóźki/owieczki i winnica sie pojawią, to ciężka orka przed nami.
    Asia i Wojtek: kolor prawie wybrany. Opiszę w nastepnych postach jak juz będzie na ścianie! Co do koszenia to pomógł miejscowy autorytet to jest Pan Czesio. Dopiero za jego prośba ktoś się ulitował nad naszą łąką! Niestety za pierwszym razem nie sprawdził terenu i uszkodził noże w kosiarce. Dopiero drugi raz był skuteczny ale tylko od drogi bo musimy teren sprawdzić, wyrównać i oczyścić z kamieni niewiadomego pochodzenia!
    Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń