Dom Nad Kwisą

Dom Nad Kwisą

niedziela, 16 października 2011

Ostatni taki dzień.

To chyba już definitywnie ostatni taki w miarę ciepły i słoneczny dzień tego sezonu. Siedziba tej soboty przywitała nas przymrozkiem i szronem na łąkach. Słońce szybko wzięło się do roboty i nastał piękny dzień!

A działo się!

Tylko dojechaliśmy i od razu pojawił się nasz znajomy z koparką. Chwile po nim przyjechał transport z długo oczekiwanym płukanym żwirem. A jakby tego mało przyjechało aż pięciu chłopców jak zwykle chętnych aby nam pomagać!

Koparkowy zabrał ze sobą płytę wibracyjną i po wyrównaniu łyżką koparki tłucznia bazaltowego, który jakiś czas temu rozrzuciliśmy ręcznie z Władkiem po parkingu przystąpił do "prasowania" terenu. Trwało to dosyć długo ale najważniejsze, że zostało wykonane dokładnie za pomocą kilkusetkilogramowego urządzenia.

Gdy parking się równał my przystąpiliśmy do oczyszczenia ścian otaczających teren Siedziby. Tegoroczne mokre lato sprzyjało wzrostowi różnego rodzaju "badyli" czyli krzewów samosiejek i zielska. Trzeba to było usunąć.

Skoro przyjechał żwir - na próbę rozsypaliśmy go przed budynkami gospodarczymi w miejscach już na niego przygotowanych. Wyszło zachęcająco.
Jak - tak, to prace ruszyły dalej. Po wymianie folii na tarasach (chroniącej przed wzrostem trawy i chwastów) Zaczęliśmy wypełniać tarasy żwirem.

Ma się rozumieć użyliśmy do tego koparki. Ręcznie trwało by to za długo i było by zbyt męczące.
Chłopakom bardzo spodobała się ta praca. Szło to szybko!
Żwiru jeszcze trochę zostało. Nie wsypaliśmy wszystkiego, to co jest musi trochę osiąść.
Pojawił się efekt uporządkowania. Długo myśleliśmy czym wypełnić tarasy. Jedne materiały były zbyt problematyczne jak cegła czy bruk - nie ten efekt, znowu inne rozwiązania jak choćby posianie trawy  odpadały ze względów praktycznych. Wyszło nam że żwir będzie odpowiedni. Zawsze trzeba wybierać złoty środek. Ortodoksyjne podejście do tematu może skierować na drogę skansenu, zbyt nowoczesne da efekt przeciwny do założeń. Nam się podoba, a to chyba najważniejsze. Jak myślicie??

Po południu chłopcy pojechali do domów i zostaliśmy z Władkiem i Koparkowym sami. Korzystając z obecności maszyny podrównaliśmy teren przed Siedzibą. Nie ma już górek i dołków przed wjazdem; trochę poprawiliśmy teren byłego ogródka i zrealizowaliśmy od dawna zamierzony plan.

Jak kiedyś opisywałem po wycince lip rosnących wokół Siedziby pozostały nam pnie. Jeden z Nich postanowiliśmy wkopać przy parkingu i przerobić docelowo w pamiątkę - w formie barci przypominającą nam o zmaganiach z drzewami, a jednocześnie "strzegącą" Siedzibę. Dzięki Go i Rado za pomysł!!
Na tym etapie pień musi najpierw być bezpiecznie posadowiony.

Narazie wygląda trochę dziwnie, ale po pewnych zabiegach "dopasuje się" do otoczenia. Oprócz funkcji ozdobno-wartowniczej będzie też zabezpieczać przed zbyt ostrym skręcaniem przy wjeździe w prawo i ochroni murek.
Po długim cieniu widać, że dzień chylił się ku końcowi, no i jeszcze ten obrazek:


Na koniec mała zagadka. Jako, że ostatnio przy okazji wizyty Wuja Leona opisałem co nieco okoliczne ciekawostki idę za ciosem. Co przedstawiają fotografie i gdzie to jest?


Zagadka chyba nie jest trudna. Dla ułatwienia "nie dolnoślązakom" dodam, że jest to w Bolesławcu.

Pozdrawiamy znad Kwisy!

5 komentarzy:

  1. Taką pogodę mieliście w sobotę? to niesprawiedliwe, i jeszcze w krótkich rękawach pracujecie, na płd.wsch. -1, 0 albo +1 i tyle. Czy to leciały żurawie? Pięknie uładzone obejście, czy folia nie będzie zatrzymywać wody, a może jest dziurkowana? pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  2. No zmiany są wspaniałe..aż dech zapiera od ogromu wykonanej pracy. Gratulacje!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. podsunęliście mi pomysł pomysł na "podłogę " tarasu- żwir prezentuje się świetnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. u nas na północy w sobotę było okropnie. Postępy prac piękne!

    OdpowiedzUsuń
  5. A jednak zagadka była chyba trudna. Jest to pomnik rosyjskiego generała - feldmarszałka Michaiła Kutuzowa, który pobił wojska napoleońskie w Rosji i podążał za nimi w walkach aż do Bolesławca, gdzie zmarł. Niemcy postawili mu ten obelisk, który przetrwał do dzisiaj. W mieście było nawet muzeum nieopodal obelisku. Istniało do początku lat 90-tych kiedy to Rosjanie wycofali się z tych okolic zabierając wszystkie pamiątki z muzeum i doczesne szczątki generała. Pomnik pozostał. Władek nawet dawno temu zwiedził te muzeum i ciekawe rzeczy opowiadał. Sam Kutuzow może nieszczególnie nam się zapisał w historii, ale nie da się ukryć jego związków z tymi ziemiami.

    OdpowiedzUsuń