Dom Nad Kwisą

Dom Nad Kwisą

czwartek, 24 lutego 2011

Zima nie odpuszcza.

Zima nie odpuszcza. Jak w temacie posta. To kolejny tydzień a już wydawało się że puka do nas wiosna. Nic z tego. Przebiśniegi ponownie przysypane śniegiem. Możemy zająć się wspominaniem. Tym razem o murku.
Pomysł podzielenia poziomów podwórka był jednym z tych, które rodzą się spontanicznie. Punktem wyjścia było pytanie jak uporządkować podwórko, żeby nie było zalewane wodą deszczową. Postanowiliśmy podzielić je na poziomy, które w przyszłości zagospodarujemy. Po wyznaczeniu obrysu koparka wykonała wykop pod fundament.
Zwartość gruntu pozwoliła nam na zaoszczędzenie robót związanych z szalowaniem. Ziemia nie obsuwała się można było przystąpić do wylania betonu. Pomogła w tym tzw gruszka, która przywiozła gotowy beton i wlała bezpośrednio do wykopu. Zaoszczędziliśmy w ten sposób około tygodnia pracy unikając przerabiania w betoniarce Kamaza piachu i cementu.
Po związaniu betonu nasz mistrz murarski przystąpił do murowania. Materiał oczywiście miejscowy czyli odzyskane cegły i kamienie.

 Po uporaniu się z murkiem mistrz murarski Feliks przystąpił do wykonania utwardzenia górnego poziomu przy pomocy bruku z cegły.



Posadziliśmy pierwsze iglaki. Na nie wybrukowanej części tego poziomu najprawdopodobniej zostanie wysypany kliniec jednak najpierw muszą zakończyć się prace przy elewacji budynku.


W tzw. międzyczasie został przywieziony na miejsce ostatecznego postoju bardzo ważny element małej architektury wiejskiej  - obecny niegdyś przy każdym nowoczesnym gospodarstwie ;))


Pozdrawiamy z nad Kwisy!

niedziela, 13 lutego 2011

Akcja posesja.

Trochę nam pomogła pogoda w ten wekkend. Było słonecznie i niezbyt zimno. W sam raz żeby zabrać się za porządki.Stare lipy, które zostały ścięte na jesień leżały pocięte w kloce, gałęzie choć zebrane w pryzmę nie wyglądały ładnie. Zaczęliśmy od weryfikacji podciętych krzaków winogron. Trzeba je było usunąć pozostawiając pędy, z których mamy nadzieję odbiją nowe przewodniki.
Tak wygląda obecnie ściana boczna budynku. Zrobił się dobry dostęp do elewacji, którą będziemy w przyszłości musieli odnowić.










Podcinane winogrona wraz z gałęziami lipowymi spaliliśmy inaugurując tym samym otwarcie sezonu ogniskowego.
Drzewo jak widać spryzmowane czeka na porąbanie i przewiezienie.














Kiedymy  zajmowaliśmy się ogniskiem nasz kamieniarz wraz pomocnikiem zamontowali pierwszy fragment piaskowcowego obramowania okna.  Postanowiliśmy odtworzyć istniejące wcześniej okno gdyż poprzednicy umieścili w tym miejscu zupełnie współczesne takie prawie balkonowe, co nam wybitnie nie odpowiadało.
















Wewnątrz stajni prace kamieniarskie posuwają się powoli naprzód zamontowano półki piaskowcowe.














Tutaj prace spowalnia temperatura.

Nie wspomniałem wcześniej, ale odwiedził nas jesienią złodziej i bezczelnie ukradł nam rynnę z budynku gospodarczego, bodaj nie doniósł....













Prace kamieniarskie są coraz bliżej końca. Ościeżnice prawie oczyszczone. Pozostało jeszcze wymienić jeden blok piaskowca na nowy gdyż stary jest mocno popękany w dwóch miejscach i nie da się go uratować. Zresztą nie utrzymałby okiennicy a tą chcielibyśmy ponownie powiesić.


Po wymianie będzie już można myśleć o zamontowaniu nowych okien. Te czekają już w gotowości. Zawieźliśmy  natomiast do malowania okna, które zamontujemy na górze budynku. Póki co wyglądają tak:
Oby do wiosny :))
Pozdrawiamy z nad Kwisy!!!!

czwartek, 10 lutego 2011

Spichlerz - reinkarnacja.

Przeglądamy zdjęcia i czekamy na wiosnę w międzyczasie wspominamy to, co już odratowaliśmy. Dzisiaj napiszę o spichlerzu. Nie będę ukrywać, że ruina z piwniczka chylącą się ku  zawaleniu była chyba tą kropla która przelała obawy i zachęciła do tego akurat budynku. Spichlerza właściwie już nie było, ale ta piekna granitowa kolumienka podtrzymująca kolebkowe sklepienia była tak urokliwa, że nie można było odmówić jej ratunku. Wprost wołała do nas: odbudujcie i ratujcie mnie przed unicestwieniem!!! A czasu ku temu było faktycznie niewiele.
No po prostu kolumienka wydała nam się cudowna!! Tylko, że podtrzymywała strop budynku, którego już nie było. Ani dachu, ani ścian. Na ceglanym stropie od góry  rosła trawa, cegły powoli zaczynały odpadać....

Od starszego Pana, który mieszkał w naszym domu od 1945 roku dowiedzieliśmy się, że tenże budynek służył jako spichlerz. Składowano tam worki ze zbożem i inne płody rolne. Niestety stojąca obok ogromna (podobno) drewniana stodoła nie miała szczęścia i została tak jak konstrukcja dachu spichlerza rozebrana przez ostatniego "gospodarza" służąc jako materiał stolarski. Po stodole została jedynie podmurówka i wybetonowane podłoże na którym stała młockarnia.
Remont rozpoczęliśmy od naprawy pękniętego muru i oczyszczenia stropu.
Później roboty potoczyły się szybko. Odbudowano ściany i wylano wzmocnienie na stropie.
Oczyszczona piwnica zaczęła wysychać. Kolumna poczuła się lepiej:))

Odtworzono konstrukcję dachu....
oraz połączono oba budynki gospodarcze tworząc dwie wiaty z wykorzystaniem starej podmurówki stodoły.

Efekt tych prac oceńcie sami na moim ulubionym zdjęciu!
Pozdrawiamy z nad Kwisy.
P.S. We Wrocławiu zakwitły już przebiśniegi!!!

wtorek, 8 lutego 2011

Alzackie inspiracje.

Czekając na otwarcie sezonu remontowego postanowiłem zaprezentować zdjęcia z francuskiej Alzacji. Małe miasteczko na północ od Miluzy może być natchnieniem dla miłośników budynków o konstrukcji szachulcowej, a także nieść inspiracje dla szukających oryginalnych pomysłów. Zdjęcia wykonał Władek w maju 2007 roku. Miłego oglądania!



środa, 2 lutego 2011

Duże wyzwanie cd.

Jak już pisałem wcześniej zima - zimą. Prace i owszem zostały na razie wstrzymane, jednak nie na tyle żeby nic nie robić. Więc wizytujemy nasz szachulec w miarę często i zawsze coś podłubiemy. Sam widok domu napawa nas optymizmem i nastraja do snucia planów remontowych.
Od jakiegoś już czasu drążymy temat oczyszczenia portali okiennych, ościeżnic, elementów piaskowcowych i stropów. Pomysły były przeróżne. W konfrontacji z rzeczywistością nie wytrzymywały. Pomysł wypiaskowania odpadł ze względu na wysokie koszty. Próbowaliśmy własnoręcznie oczyszczać ościeżnice szlifierką kątową ze szczotką ale efekt był niezadowalający. Pewnego dnia jak to zwykle bywa Władek zauważył w okolicy budynek, którego elewację kamienną czyścił jakiś człowiek. Pogadali. Okazało się, że tenże człowiek to kamieniarz - artysta. Po obejrzeniu naszego domu stwierdził, że chętnie podejmie się prac u nas. Nie zważając na zimę, a wykorzystując chwilowe ocieplenie z zapałem rozpoczął działania wraz ze swoim pomocnikiem.
Najpierw zajęli się ościeżnicami. No co tu będę pisał oceńcie sami:











Nowe okna wykonane na wzór starych mamy już gotowe lecz przed montażem wstrzymywały nas właśnie te poniszczone i zamalowane wieloma warstwami farby piaskowcowe ościeża.









Prace trwają przerywane od czasu do czasu ze względu na zamarzającą sprężarkę.











Ościeże drzwi też już oczyszczone.












Przystąpiono do renowacji słupów w stajni, zaczynając od wydłubania zmurszałego piaskowca i krzemieni.

Przy okazji na własnej skórze doświadczyliśmy co musimy zmienić. Pod koniec zeszłego roku nasz murarz - Pan Feliks tak się rozpędził z porządkami, że bez pytania rozpoczął układanie bruku ceglanego na podłodze.






Bruk co prawda jest odtworzony tyle, że jedynie oczyszczony i podniesiony, ale niestety nieocieplony. Na wiosnę trzeba będzie rozebrać to co zrobione, wybrać grunt, położyć folię na nią płyty styropianu i wylać tzw. chudy beton. Dopiero na to ponownie ułożyć cegłę. W ten sposób oddzielimy grunt rodzimy od podłogi, która nie będzie przenosiła wilgoci i oddawała ciepła pomieszczenia. Co szybko to dwa razy trzeba zrobić. Niestety.





Słupy powoli uzupełniane elementami z piaskowca.

























Praca wre! Piaskowiec poddawany jest tzw. dłutowaniu. W głębi widoczny jest jeden z czterech słupów przyściennych również w ten sam sposób poddawany renowacji.









Wszystkich prac nie można teraz wykonywać ze względu na temperaturę. Większość  zostanie ukończona na wiosnę, ale nasze wielkie wyzwanie powoli zaczyna przybierać zakładany przez nas kształt.

Pozdrawiamy z nad Kwisy!!