Dom Nad Kwisą

Dom Nad Kwisą

niedziela, 27 marca 2011

Pierwszy dzień wiosny

Pierwszy dzień wiosny przywitał nas zacnie - spadkiem temperatury do plus 3 stopni i ciągłymi opadami deszczu.
No ale ostatecznie cały tydzień czeka się na sobotę bez względu jaka nie będzie. W poprzednim tygodniu tylko Władek wizytował Siedzibę gdzie prace koncentrowały się w stajni no i trochę na podwórzu gdzie ułożono drewno pod okapem. Nasz kamieniarz - Pan Sebastian zajmował się w dalszym ciągu stajnią, gdzie trwają żmudne prace rekonstrukcyjne.


 Jak widać Pan Sebastian wykonał już ogromną robotę w naszym domu. Doskonale czuje swoją pracę i należy do ludzi których można śmiało polecić wszystkim, którzy poszukują takiego wykonawcy!! Jakby ktoś był zainteresowany, to służymy namiarami.
No ale znowu przyjechała koparka i zaczęliśmy dalsze prace niwelacyjne bez względu na pogodę. Wywieziono całą hałdę gruzu poporządkowego, która zalegała przed wjazdem do Siedziby po czym zajęliśmy się równaniem terenu pod przyszłe miejsca na parkowanie samochodów.
Ja zaś przystąpiłem do wymiany kolejnych okien na parterze.



W międzyczasie ekipa złożona z Panów Czesia i Sebastiana zajmowała się stolarką drzwiową

Stare drzwi w kamiennej futrynie dostały zawiasy "z epoki" made by Czesio.

Jedna koparka odjechała, druga przyjechała i wspólnie z naszym najbliższym sąsiadem Panem Markiem któremu poświęcę wkrótce osobny post nadzorowaliśmy oczyszczenie koryta strumienia płynącego przez nasze działki.

Wspominając o Marku nie mogę odmówić sobie przyjemności i zamieścić za jego zgodą zdjęcie pokazujące jak zmyślnym człowiekiem jest nasz sąsiad. Otóż Marek wykonuje obecnie własnym pomysłem pojazd będący hybrydą rozbitej Fiesty i Colta, który w przyszłości posłuży jako pług odśnieżny! Po prostu szacun Marku!!!!

No i tak upłynęła nam sobota. Jak zwykle szybko i jak zawsze za długo trzeba na nią czekać. Ale już za siedem dni następna!!!

Aha byłbym zapomniał. Kiedy my byliśmy zajęci swoimi robotami przyjechał Franek i ostatecznie zmontował poręcze schodów na strych. Jak kupiliśmy dom schodów nie było . Te zamontowane przez Franka pochodzą oczywiście z demobilu. Ktoś z sąsiadów je wyrzucił, bo zrobił nowe. W ten sposób Siedziba wzbogaciła się o stare przedwojenne schody, które oczyścił i zamontował Franek. Oceńcie sami:
Pozdrawiamy z nad Kwisy!!!

niedziela, 13 marca 2011

Operacja resekcja.

Koparka przyjechała zgodnie z planem. Po małych przygotowaniach przystąpiono do usunięcia pnia z przed budynku .
Publiczność niecierpliwie przyglądała się operacji snując domysły o skarbach ukrytych pod drzewem.

Operator koparki wykazał się dużym kunsztem w opanowaniu maszyny.
Po ustawieniu wykopanego korzenia teren został wyrównany i przystąpiono do niwelowania  - tak żeby mógł powstać kamienny murek rozgraniczający poziomy.
Wyszło równo. Jedyne skarby jakie znaleźliśmy to cegły, które poukładaliśmy na studni do wyschnięcia.
Na powyższym zdjęciu widać gdzie będzie murek. Uskok będzie niewielki, ale rozgraniczy poziomy i pozwoli na podział części wejściowej do budynku i studni z łąką. W przyszłości chcemy pod ścianą postawić ławkę aby cieszyć się ciepłem od południowej strony.
Niestety z drugim pniem sie nie powiodło. Pomimo bardzo głębokiego obkopania  korzenie wrosły pod ścianę - drzewo rosło za blisko budynku gospodarczego. Przy próbie podważenia ściana groziła zawaleniem - widać pęknięcie muru. Chcieliśmy tego uniknąć i pozostawiliśmy pień na swoim miejscu zasypując wykop. Pozbędziemy się go inną metodą :))
Tymczasem prace przy sklepieniu w stajni postępują planowo. Efekty są coraz bardziej widoczne!
Na koniec na teren posesji przewieziony został ogromny kloc ściętej lipy. Zostanie pocięty na drewno opałowe!!!
Pozdrawiamy z nad Kwisy!
C.d.n.

niedziela, 6 marca 2011

Krótka przerwa

Krótka przerwa nastąpiła dla nas na biegówki - jak co roku. Pomimo, że śnieg w dolinach już zniknął w górach zima jak się patrzy! Oto dowód - czyli widok na Śnieżkę od strony czeskiej, gdzie szlifowaliśmy kondycje.
Parę dni szybko minęło i wróciliśmy do rzeczywistości szachulcowej, gdzie pod naszą nieobecność działał Władek. Jadąc do Nawojowa zahaczyliśmy o Przecznicę i Kłopotnicę rzucając okiem na postępy prac.

 W Siedzibie pod dowództwem Władka prace trwały w najlepsze.


To znaczy Kamieniarz zajmował się w dalszym ciągu sklepieniami w stajni - odsłaniając kolejne fragmenty piaskowcowe. Stwierdziliśmy, że im więcej piaskowca uda się odsłonić - tym lepszy da to efekt.

Zostały również osadzone elementy odtwarzanego portalu okiennego.
Na koniec Pan Kamieniarz pojechał z tzw. zwornikiem wykorzystując fragment starego materiału z naszego budynku:
Pozostał duży problem w postaci pni po ściętych drzewach, które trzeba usunąć. Koparka już zamówiona. Na zdjęciu widać jaki problem nam zagrażał.
Na koniec fotka pt. nawojowskie przedwiośnie.
Pozdrawiamy z nad Kwisy!

wtorek, 1 marca 2011

Mistrz murarski Feliks

Dzisiaj w galerii wykonawców nasz murarz Feliks.
Postanowiłem ten post poświęcić osobie naszego murarza Feliksa co obiecałem już wcześniej. Jednocześnie na wniosek Lambi uszczegółowiłem poprzedni post odnośnie podziału poziomów i budowie murków. Rzeczywiście może ktoś wykorzysta nasze doświadczenie w tym zakresie.
Mistrz Feliks znalazł się sam. Czyli pojawił się trochę z polecenia, trochę sam z siebie żeby coś zrobić (zarobić), a trochę z poszukiwań prowadzonych przez nas. Mistrz nie lubi dużych projektów. Należy mu je dzielić na mniejsze, a te na jeszcze mniejsze i takie akceptuje do wykonania. Otynkować jedną ścianę no dobrze ale na dwa razy; gdyby powiedzieć Feliksowi, że ma otynkować całe pomieszczenie porzuciłby miejsce pracy i tyle byśmy widzieli Feliksa.
Mistrz, a w tle praca mistrza












Ale od początku o podwórzu.
Dowiedzieliśmy się od starszego Pana który osiedlił się w naszym domu w 1945 roku, że podwórko nie było nigdy wybrukowane. Otoczone z trzech stron budynkami tworzyło coś jakby nieckę, w której gromadziła się woda po każdym większym deszczu. Jeden z budynków nie przetrwał ale nadal wejście do domu było pochyłe. Brakowało wewnętrznego porządku.
Pochyłe podwórze trudne było do aranżacji. W zimie powstawało zamarznięte jezioro na środku podwórka.









Budynek budowany był od piwnicy w niewielkim zagłębieniu, a następnie obsypany ziemią wokoło tak, że wyglądał jakby stał na górce. W rzeczywistości od strony Kwisy jest skarpa - w jej stronę opadał grunt.









Najpierw został wyrównany teren od strony wjazdu - wokół podmurówki byłej stodoły.


Koparka miała co robić. Nie licząc kilku przyczep gruzu który wyjechał z podwórka zgromadziliśmy kamienie z odzysku (część rozebranej podmurówki stodoły) oraz drzewo z usuniętych samosiejek wokół domu.










Teren został ukształtowany według naszych założeń tak, żeby woda spływała od podwórza w stronę skarpy.








Teraz dokładnie widać ile nadkładu usunęła koparka. Powstała różnica około 80cm!
















Koparka wykopała rów o głębokości około pół metra pod fundament przyszłego murku. Jak widać grunt jest zwarty i nie wymagał wykonania szalunków zabezpieczających przed osuwaniem się ziemi do wykopu.

Oto teren przygotowany do wylania fundamentu i dalszych prac.











W końcu Pan Feliks mógł przystąpić do dzieła. Z zebranych wcześniej kamieni i cegły rozbiórkowej skomponował murek w starym stylu. Koparka zbiera nadkład ziemi na przyszłym tarasie i wyrównuje teren.
Murek wykonany jest na szerokość dwóch cegieł.

Od strony skarpy czoło muru zostało niestety obrzucone tynkiem przez mistrza Feliksa. Na usprawiedliwienie praca ta nie była przez nas nadzorowana i mistrz wykonał ją według własnego pojęcia "mur na stary styl". Mistrz przyjął uwagi i dalsza część pracy została wykonana jak należy.






Feliks wymurował schodki ze starych płytek klinkierowych.


Po czym na mieszance piasku i cementu powstał zarys wejścia do budynku .











Bruk z cegły położony został po wybraniu  czarnej ziemi z użyciem suchej mieszanki piasku i cementu  w proporcji 4:1










A tak wygląda układanie bruku ceglanego. Po wybraniu ziemi wysypana jest mieszanka piaskowo-cementowa o grubości ok. 10cm na nią układane są cegły, które ubija się ciężkim młotkiem uderzając przez drewnianą łatę. W ten sposób cegła "układa się" w mieszance i jest wyrównana powierzchnia.

No i po projekcie.
Pozdrawiamy z nad Kwisy!