Dom Nad Kwisą

Dom Nad Kwisą

niedziela, 17 kwietnia 2011

Działo się!

Oj działo się w tą sobotę! W końcu ładna słoneczna pogoda przyszła do nas! Ułatwiło to znacznie prace naszym dekarzom. W środę tak lało,że musieli zejść z dachu. Ale to już za nami. Przełożenie dachówki na pierwszej połaci dachu zostało zakończone w piątek!!!

Co prawda zostały jeszcze do zamontowania obróbki blacharskie wokół komina i parę szczegółów ale już cieszymy się z osiągnięcia półmetka prac dekarskich.
Tak jak było do przewidzenia dachówka na południowej stronie dachu w 90% nie nadawała się do powtórnego użycia stąd na cito musieliśmy kupić dodatkowy materiał. Dobry los pomógł nam w tym i dojechało około 9 tysięcy karpiówki doskonałej jakości.
W tym czasie roboty przesunęły się na drugą stronę dachu i wygląda to tak:

Bardzo podoba nam się kolor tej "nowej" dachówki.
A tutaj ciekawostka jaka znaleźliśmy na słupie z przyłączem energetycznym na budynku. Prawdziwa porcelana Rosethal !!!!
Kiedy oglądaliśmy postępy na dachu nagle dał się słyszeć z drugiej strony od podwórka hałas. Co to takiego - rockersi czy może jakiś zabłąkany jeździec z "Mad Maxa" na buggy? Nic z tego to przyjechał nasz dobry sąsiad Marek i zaprezentował swój pojazd już na chodzie!!!
Po prostu baja!!! Marek pozwolił się wszystkim chętnym "karnąć"!!! Wrażenia nieziemskie. Nie da się wrzucić więcej niż drugiego biegu bo maszyna po prostu przyspiesza jak rakieta. Robi przy tym wrażenie, że hej!! Marek rozpracował elektronikę silnika i wszystko działa. W planie jest montaż kosiarki rotacyjnej pod spodem i pługa odśnieżnego na zimę. No i jeszcze oblachowanie i takie tam szczegóły. Wszyscy niecierpliwie czekamy na postępy Twoich prac Marku. Jeszcze raz szacun!!!


W międzyczasie nasz mistrz murarski Feliks działał w stajni, która coraz bardziej zmienia swoje oblicze na miejsce godne nadania lepszej nazwy. Otynkowane są już wszystkie ściany. Sufit ma być zrobiony w przyszłym miesiącu. Potem jeszcze podłoga i pomieszczenie będzie gotowe.
Władek nie darował ostatniemu nie zamontowanemu oknu. Skoro wszystko było gotowe, to dlaczego nie zamontować ostatniego okna na parterze?
No to zamontowałem!!
Na koniec jeszcze rzut oka do wnętrza poddasza w świetle słońca.
Roboty dekarskie zostaną zakończone najprawdopodobniej w pierwszych dniach po świętach. W przyszłym tygodniu Wielka Sobota więc pauzujemy. Zresztą trzeba odpocząć i obmyśleć dalsze plany remontowe.

Pozdrawiamy z nad Kwisy!!

niedziela, 10 kwietnia 2011

Ważna rzecz!

Wcześniej nie wspominałem ponieważ ustalenia trwały - aż do końca marca ale zaczęło się!! To znaczy remont dachu się zaczął. A to ważna rzecz! Bagatela 400 metrów kwadratowych powierzchni pokrytej dachówką karpiówką. Jak to powiedział jeden z dekarzy: dachówki chyba z całego powiatu - różnego wzoru, koloru i wymiarów. Dach był już mocno sfatygowany i trapiły go przecieki. Łaty były podgnite, wiele dachówek połamanych, utlenionych itp. Od niemal roku gromadziliśmy używana dachówkę na wymianę. W sumie na dachu znajduje się 18 tysięcy sztuk dachówki. W grę wchodziło wyłącznie przełożenie istniejącej i uzupełnienie braków i ubytków ale równie starą jak nasza, używaną dachówką. Roboty postępują nad wyraz sprawnie, co zauważyli już sąsiedzi. W końcu budynek dostanie kompletne rynny, obróbki blacharskie i odnowiony zostanie piorunochron, z których zostały wyłącznie wspomnienia. Ta inwestycja cieszy nas ogromnie. Tak bardzo, że Władek z wrażenia przestawił aparat na fotografie czarno - białe.
A oto postępy prac:

Jak widać wykonana jest około połowa jednej strony (oba górne zdjęcia wykonał Pan Dekarz)

A oto monstrualnej wielkości poddasze - strych w "oczach Władka":


Prawda, że fajny :))

Na koniec coś dla miłośników sztuki ludowej i malarstwa naiwnego:
Słońce dla wszystkich remontujących!!!!!
Odkryliśmy to dzieło po zdemontowaniu ocieplenia i regipsów w jednym z pomieszczeń.


Prace dekarskie potrwają jeszcze do świąt, bo jakoś tak dziwnie się składa, że wszyscy rzemieślnicy zawsze chcą przed świętami zakończyć roboty....

Pozdrawiamy z nad Kwisy!!

niedziela, 3 kwietnia 2011

Dzień Świstaka

Normalnie można się zastanowić nad wszystkim. Czekamy na sobotę cały tydzień, a tu się taki Dzień Świstaka trafi. Czyli de facto zostajemy sami. Każdy ma coś ważnego do roboty. Koniec końców byliśmy tylko we dwóch: ja i Władek. Ale żeby nie powiało defetyzmem zawsze coś do przodu :-)
Przyjechał piasek dwóch gatunków i utworzył coś w rodzaju Gór Sokolich.

Feliks potynkował w tygodniu trochę ściany w stajni.
Otwory po chlewikach (kiedyś była to przybudówka) zostały zamurowane.
Południowa strona budynku zaczyna się "wyrównywać"
Od wewnątrz stajni powstały w ten sposób miłe wnęki.
Wstawiłem kolejne okno na parterze. Pozostały jeszcze dwa ( i 16 na górze.....).
W ten sposób jesteśmy już gotowi na montaż parapetów, które czekają na swoją kolej. Widoczne pozostałości pięknych wzorów malarskich.

No i już. Spaliliśmy jeszcze dwie pryzmy gałęzi pozostałe po porządkach przed budynkiem. i czas było wracać. Być może zmiana czasu na letni spowodowała przesilenie wśród naszych wykonawców, ale cóż poradzić na to. Mamy nadzieję, że w przyszłym tygodniu będzie lepiej.
Pozdrawiamy z nad Kwisy!