Dom Nad Kwisą

Dom Nad Kwisą

poniedziałek, 27 czerwca 2011

Długi weekend - krótka sobota.

Tak zwany długi weekend sprzyjał rozrywce intelektualnej. Rozrywka łączyła miłe z pożytecznym czyli pozwoliła na zagłębienie się w fachowej literaturze z pożytkiem przypomnienia czytania po niemiecku drukiem gotyckim. Ale do rzeczy. W przepastnym archiwum Władka wygrzebałem dwie nad wyraz arcyciekawe książki.
Pierwsza z nich to " Praktyczny cieśla" wydana w 1902 roku, druga "Podręcznik budowlany Architekta profesora Paula Schmidta" z roku 1912. Po prostu mnie wessało. Szczególnie, że obie książki zawierają wiele przykładów bezpośrednio interesującej nas materii. Czyli zasad budowy i konstrukcji domów szachulcowych, sklepień, murów, schodów słowem BIBLIA!

Przykłady zapierają dech. Jest w nich wszystko łącznie z cenami materiałów budowlanych z przed pierwszej wojny światowej, obliczenia wytrzymałościowe i moda obowiązująca w budownictwie tamtych czasów.

W sobotę  "zrobiło się" parę rzeczy. A to parking się zawibrował
W tygodniu "wybrukowało się" wejście do budynku gospodarczego.
W związku z pojawieniem się używanej kostki granitowej postanowiliśmy, że to nią wyłożymy wejście, płytki klinkierowe które mieliśmy zamiar początkowo dać w tym miejscu użyjemy gdzie indziej. Tym razem spadek wyprofilowany jest jak trzeba.
W największej izbie na dole położony został tynk! Co prawda na jednej ścianie, ale od czegoś trzeba było zacząć.
Oprócz tego trochę robót porządkowych, Władek pociął na pile tarczowej chyba ze trzy metry drewna które nagromadziło się pod wiatą i wprowadzało nieporządek. No i parę jeszcze drobiazgów i trzeba było wracać.


A tymczasem winorośl pięknieje. Trzeba mu będzie zrobić konstrukcję o której pisałem ostatnio.
Pozdrawiamy z nad Kwisy!!!

poniedziałek, 20 czerwca 2011

Krótko

Tym razem było naprawdę krótko. Ale zawsze coś.
W sobotę na Władka czekał już nasz znajomy koparkowy. Trzeba było wyrównać plac z potłuczoną dachówką.
Teraz można będzie ubić płytą wibracyjną to co wyrównała koparka i już będziemy zamawiali kamień bazaltowy. Ten rozplantujemy, ubijemy i parking gotowy!
Nasz pomocnik Stasiu dokończył prace związane z zabezpieczeniem sklepienia w holu. Wyszło moim zdaniem bardzo ładnie.

Wiem, wiem - niektórym bardzo podobało się sklepienie z wybranymi spoinami. Śpieszę donieść, że nie mogliśmy tak tego pozostawić. Głównie z powodu sypiącej się zaprawy wapiennej, która scalała konstrukcję. Pozostawienie bez fug groziło też wypadaniem cegieł. To sklepienie pracuje na ściskanie, spoiny utrzymują całość. Dla porównania zamieszczam zdjęcie jak to wyglądało przed rozpoczęciem renowacji. Na całym sklepieniu był odpadający tynk.
Postępowały również prace przy budynku gospodarczym. Tu wykonano próbę ułożenia płytek klinkierowych. Wykonawca nie zauważył jednak "drobnego" szczegółu mianowicie, że płaszczyzna powinna mieć spadek od budynku, tak żeby nie zbierała się woda. Pomimo prób negocjacji Władek nakazał rozebrać i poprawnie ułożyć. I bardzo dobrze!
No i już. Na dodatek pokażę zdjęcia z zajęć przy przygotowywaniu okien na piętro. Okna pomalowane, ale jeszcze bez szyb. Za to już są zewnętrzne deski maskujące..
..które trzeba pomalować...najpierw substancja przeciwgrzybiczną, potem dwa razy farbą.
Prace jak widać trwają.
Pozdrawiamy z nad Kwisy!!!

niedziela, 12 czerwca 2011

Co nieco o remoncie c.d.

Wracając do metod remontowania jeszcze dwa przykłady z Alzacji. Oba raczej negatywne. Oto pierwszy:
Wszystko bardzo ładnie ale jak poczytałem na fachowych stronach, to chyba użyto tutaj zbyt gęstej farby, która co prawda fajnie pokryła stare drewno, ale kompletnie zatkała jego strukturę. Grozić może to butwieniem belek od wewnątrz. Ale wygląda to wszystko bombowo. I te kolory!!
No i przykład drugi:
Tutaj już profanacja zupełna!! Mur docieplono od zewnątrz styropianem, czy czymś innym. Dodano wymiar i całość nie zmieściła się w konstrukcji drewnianej i wyszła na zewnątrz. Wygląda to nienaturalnie i śmiesznie.

Co prawda wolałbym, żeby u nas popełniano nawet takie błędy, ale żeby domy były odremontowane. Niż nie popełniać błędów i mieć rudery zamiast zadbanych budynków!!

Tymczasem w sobotę tradycyjnie w Siedzibie roboty pomału do przodu.
Czyli wykonano "kocie łebki" przed drzwiami nr jeden do budynku gospodarczego. Co prawda trochę więcej drobnych kamieni by się przydało, ale liczy się efekt "suchych butów". Przed drzwiami numer dwa już przygotowane granitowe kwadraty (materiał odzyskowy).

Studzienka rynny dostała fachowy odpływ, w który jednak trzeba będzie podnieść dno, bo gromadzi się w niej zbyt dużo wody.

Wykonana została studzienka chłonna koło przejścia między budynkami; musimy znaleźć jeszcze trochę łańcucha, żeby sięgnął studzienki :)
Wykonano opaski z cegieł i dosadzono jaśminy na tarasie ( tu widać tylko jeden z lewej strony tarasu).

Przez miniony tydzień nasz pomocnik Pan Stasiu wyczyścił spoiny w sklepieniu drugiej części holu. Teraz będzie je fugował zaprawą.
W izbie na dole zamontowaliśmy płyty gipsowo kartonowe na suficie. Zrobiliśmy to z ciężkim sercem. Niestety stary tynk na suficie zaczynał się odspajać, a że wykonany był na trzcinie mocowanej do desek jedynym rozsądnym wyjściem było to co zrobiliśmy na całej powierzchni. Żeby było trochę nie nowocześnie po zaspoinowaniu łaczeń sufit pociągnięty zostanie warstwą tynku piaskowo - gipsowego Rotband - tak żeby miał nierówną szorstką fakturę. To samo musimy zrobić w kuchni tylko tam zastosujemy zielone płyty odporne na wilgoć.

Ucieszyła nas wizyta Franka - stolarza, który wykonał na stary wzór parapety i obramowania do okien na piętro. Okna już czekają do oszklenia - prawie gotowe. Deski zaś musimy najpierw pomalować środkiem przeciwko grzybom a następnie tą samą farbą którą malowaliśmy okna.
Trochę pokomplikowały się sprawy związane z remontem stropu w stajni - kamieniarz przeciągał terminy prac, potem zaczął  markować robotę i w końcu zdezerterował zostawiając nas  z tematem. No cóż ludzie inaczej zachowują się w zimie i na przednówku, a inaczej w środku sezonu. Zobaczymy jesienią.
najważniejsze jednak, że winorośl odbiła na dobre!!! Musimy tylko zrobić jakąś konstrukcję i odciągnąć go od ściany, która w końcu będzie kiedyś remontowana. Ma ktoś z Was jakiś pomysł jak tego dokonać? Myśleliśmy o rozciągnięciu drutów na słupkach wbitych jakiś metr od ściany ale czy to dobre rozwiązanie???

Pozdrawiamy z nad Kwisy!!!

poniedziałek, 6 czerwca 2011

Jaka metodę wybrać czyli co nieco o remoncie.

Piękna pogoda nam nastała i dobrze! Chociaż trzeba przyznać, że taki ukrop jaki panował w tą sobotę nie sprzyjał wydajnej pracy. Ale irysy kwitną!!

Ale do rzeczy. Wielokrotnie chodziliśmy wokół Siedziby i wewnątrz niej obmyślając metody "jak to ruszyć". Sprawa nie jest prosta ponieważ znacznie zmieniły się realia i inne są oczekiwania dotyczące komfortu użytkowania domu w dzisiejszych czasach. O co chodzi? To proste o ciepło, które działa w dwie strony - w lecie nie powinno zbytnio przenikać do wnętrza domu, a w zimie nie powinno wędrować w przeciwnym kierunku. Pierwsze co na 100% trzeba wykonać to naprawa konstrukcji drewnianej szachulca. Jak już się z nia uporamy pozostaje kwestia wypełnienia konstrukcji szkieletowej. I tutaj jest pies pogrzebany. Bo żeby było jak kiedyś, to należałoby poprawić cegły tkwiące w murze nową zaprawą glinianą i podobną zaprawą tylko z dodatkiem sieczki otynkować wewnętrzną i zewnętrzną stronę muru dając na koniec warstwę gładkiej gliny ew. tynku wapiennego.



 Oba zdjęcia powyżej źródło fachwerk.de/bilder. Górne - klasyczna murarka gliniana; dolne mur i belki czyszczone suchym lodem.
No tak ale kto dzisiaj będzie się tak bawił i w dodatku przenikalność cieplna takiego muru będzie podobna do papieru, no może do tektury. Trzeba na to dużo gliny, jakąś metodę mieszania no i dużo czasu wolnego na taką zabawę.
Z tego co przeczytałem na fachowych stronach niemieckich zajmujących się szachulcami, to trzeba ocieplać. Niestety od wewnątrz, a to znowu nie pasuje nam bo w środku zaniknie piękna drewniana konstrukcja. Co prawda można wykonać taka udawaną "ślepą", ale to nie to samo co oryginał. Wypełniania kratek szachulca cieplejszym pustakiem ceglanym typu MAX nie polecają ze względu na mostki termiczne; są jednak tacy, którzy to wykonują tynkując wierzchnią warstwę tynkiem cienkowarstwowym.
Można wymurować ścianę  z cegły pełnej klinkierowej  i zostawić ją z ładną fugą. Jak poniżej

Natknąłem sie również na metodę, która początkowo wydawała mi się herezją. Jednak jak zagłębiłem się w artykuły opisujące szczegóły, to przyznam, że jest nęcąca. Co więcej znalazłem nawet w okolicy Lwówka Śląskiego dom tak wykończony (jeszcze wtedy nie otynkowany).

Chodzi tutaj o użycie betonu komórkowego czyli bloczków typu YTONG, SILKA itp.No to był szok.Pamiętam, że zawsze powtarzano, że gazobeton pije wodę jak gąbka. To prawda, ale jeżeli budynek już stoi i ma dach z okapem, konstrukcja szachulcowa jest sucha, a zewnętrzną warstwę gazobetonu można otynkować różnego rodzaju zaprawami od cienkowarstwowych do bazujących na glinie...To zrobiło się interesujące. Można dodać jeszcze, że gazobeton łatwo obrobić zwykłą piła, klei się go cienkowarstwowym  klejem i łatwo dopasować kształt a jeszcze że jest ciepły i stosunkowo niedrogi to myślę, że przynajmniej spróbujemy chociaż jedno pomieszczenie tak zrobić. Oczywiście fotostory z procesu będzie zamieszczone na blogu. Przeciętna ściana ma grubość ok 15cm co przy wypełnieniu gazobetonem daje wartość k=0,63, gdy przy glinie jest to k=2,9, cegła wypalana około k=1,0. W przypadku, kiedy zdecydujemy sie na dodatkowe ocieplenie od wewnątrz warstwą grubości 15cm to wartość k spadnie do 0,34 co jest już niezłym wynikiem. No tak ortodoksyjnie to nie jest ale zobaczymy. Zainteresowanych odsyłam do internetu tutaj.

No a oprócz tego w Siedzibie stara zdjęta dachówka zaparkowała na przyszłym parkingu
Wkopane zostały podkłady kolejowe oddzielające tą część od podwórka ( na wierzch pójdzie kliniec bazaltowy).
Pan Czesio wykonał rynnę nad przejściem z podwórka
Podkłady przed budynkami gospodarczymi - będzie bruk - "kocie łebki"
Została wybrana warstwa ziemi z tarasów i ułożono folię pod żwir
A na koniec część sieni już po renowacji stropu ceglanego.

Czyli jak zawsze trochę do przodu!!
 I to by było w tym gorącym tygodniu na tyle. Pozdrawiamy z nad Kwisy!!!