Dom Nad Kwisą

Dom Nad Kwisą

środa, 2 maja 2012

Jak ugryźć belkę (belki).

W końcu pogoda dopisuje. Czasem nawet upał przeszkadza w pracy, ale nie ma co narzekać lepiej dmuchać niż chuchać!

W sobotę w asyście Wuja Leona, który przybył z nami naocznie ocenić postępy prac oraz służyć fachową pomocą przystąpiliśmy do pracy.
Na pierwszy ogień poszedł tył budynku. Czas zacząć porządkowanie terenu pod tarasy od strony studni.
Po ścięciu ogromnej lipy rosnącej tuż przed wejściem teren został podrównany koparką. Niestety wyłoniło się sporo kamieni leżących przy budynku. Grunt trzeba było wyrównać. Praca w sam raz dla naszych pomocników.
Powoli zaczyna robić się zielono wokół budynku za sprawą trawy. Z tej strony jednak trawa nie będzie podchodziła do ścian. Mamy zamiar wyrównać teren oraz utwardzić go, tak żeby wody opadowe odprowadzać od ścian oraz wykorzystać fakt, że ta strona wychodzi na południe więc miejsce na odpoczynek akuratne.

Tymczasem na górze zajęliśmy się rekonstrukcją ściany zniszczonej w miejscu byłego kominka. Udało nam się zdobyć odpowiednią starą belkę, którą wpasowaliśmy w miejsce zlikwidowanej przed laty.
Prace utrudniał sposób osadzenia belki - poziomo w istniejącym murze z częściowo zachowanym belkowaniem. Tutaj widok od strony pokoju w którym wybuchł pożar od niefachowo zrobionego kominka - to osmolona i opalona górna belka.  Musieliśmy wkuwać się w mur i od strony pokoju wsuwać belkę klinując mur ponad nią.
Koniec końców udało się! Belka zajęła swoje miejsce, a mur nad nią pozostał nienaruszony. Teraz będziemy mogli zająć się wstawianiem pionowych słupów podtrzymujących uzupełnioną belkę, aby zachować statykę oraz usunąć suporeks i zastąpić go cegłą. Uff, to było męczące i ryzykowne!!!

Przyjechały drzwi! tu widać przymiarkę. Za ścianą pomieszczenie, gdzie powstaną łazienki. Pierwotnie ta część budynku nie była podzielona ścianą. Została ona wymurowana jeszcze przed wojną - jak sądzimy, tak żeby powstały dwa pokoje. Drzwi może o rozmiar większe niż widoczne w przejściu do drugiego pokoju, ale oryginalne z lat trzydziestych.

Tymczasem stajnia oczekuje na ułożenie cegły na podłodze. Grunt pod cegłę już przygotowany, cegła namierzona - pozostało tylko przywieźć i położyć.

I tak nam  minęła ta sobota. Było tak ciepło, że Wuj Leon schował się do cienia - pod wiatę oddając się lekturze.

Pozdrawiamy znad Kwisy!!!


5 komentarzy:

  1. co jak co ale stajnia wymiata!

    OdpowiedzUsuń
  2. O ho!Ho! Znowu się dzieje!:-)))I znowu, nieodmiennie zachwycam się sklepieniami w stajni...
    Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
  3. Praca wre, już się nie mogę doczekać efektów, wierzę, że będzie przepięknie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo lubię tutaj zaglądać.Pozdrawiam. E.G.

    OdpowiedzUsuń