Dom Nad Kwisą

Dom Nad Kwisą

poniedziałek, 9 lipca 2012

Letnia gorączka.

No w tę sobotę było gorąco! Ponad 30 stopni. Prace, jak to prace przy takim ukropie nie ma rozmachu. Jako że przybyliśmy w rozszerzonym składzie trochę rozwinęliśmy front robót. Na pierwszy ogień poszedł... ogień.
Wygląda zastanawiająco, a to ognisko, które Władek rozpalił  ogromnym pniu lipy. Lipy ścięte zostały już dawno i prawie do końca zagospodarowane. Pozostał ogromny, pusty w środku pień. Nie wiadomo było jak się za niego zabrać. Pociąć piłą nie bardzo, bo poprzerastany ziemia i kamieniami. Ręcznie nie dalibyśmy rady. Chętnych do zabrania w charakterze gratisu nie było. Stąd ogień.
                                                Palił się samoczynnie i całkiem łatwo.


Tymczasem po ocienionej stronie moja pracowita żona Magda zajęła się lakierowaniem mebla kuchennego
Wyszło bajecznie, do tego półki w tym samym wybarwieniu (schną w innym miejscu)

Później zajęła się parapetami w izbie:
Poprostu REWELACJA - takie mamy zdanie na efekt końcowy.
No i izba nabiera charakteru....
Tymczasem ja zająłem się kosiarstwem. Po zeszłotygodniowej pracy z tym sprzętem:
czyli kosiarka do wysokich traw AS-MOTOR postanowiłem dalej powalczyć z trawskiem, które zawładnęło naszą łąkę.
Jeszcze trochę zostało do skoszenia, ale to następnym razem.

Kiedy kosiłem nasz mistrz murarski Feliks kończył pracę nad południowym tarasem. Trochę zmieniliśmy koncepcję. Postanowiliśmy przedłużyć część wybrukowaną aż do furtki za domem.
Tu trzeba rozwiązać problem odprowadzenia wody z rynny. Materiały już kupione.
                                                 A tu widok z przeciwnej strony.
             Feliks sprytnie obmurował studnię. Jeszcze wygląda to "roboczo" ale po wysypaniu żwiru nabierze wyglądu.
                                           Bruk z żabiej perspektywy.


Winorośl  ładnie odrosła i nawet pojawiły się kiście winogron.

Praca szła wartko. Wszyscy pomagali - nawet nasz synek.

To w sobotę w niedzielę pojechaliśmy z przyjacielską wizytą  do Przemka Było miło, obejrzeliśmy dom. Przemek walczy na wielu frontach, ale skutecznie!
Bardzo spodobało nam się sielskie obejście:
Fajnie było; już umówiliśmy się na ognisko!

No i po wekendzie.

Pozdrawiamy znad Kwisy!


4 komentarze:

  1. parapety wyglądają pięknie! no i bruk równiutki! (u nas jest nierówny, ale taki mieliśmy w zamierzeniu).
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. półka pieknie sie prezentuje a kosiarki zwyczajnie -zazdrościmy!

    OdpowiedzUsuń
  3. rewelacyjne parapety, też dzięki temu że takie głębokie

    OdpowiedzUsuń
  4. Bajecznie! Nie do pomyslenia, jak można odrestaurować ruinkę... I te winogrona, mmmm :)

    OdpowiedzUsuń