Dom Nad Kwisą

Dom Nad Kwisą

niedziela, 1 lipca 2012

Przyjechaliśmy

Przyjechaliśmy rano i pogoda nas nieco zaskoczyła. Zapowiadano upał tymczasem rozpadało się na  przekór prognozie.... Momentami lało całkiem mocno.

Ale co tam deszcz! Już czekał na nas Stolarz -Franek, a w obejściu dowodził Mistrz Murarski -Feliks.
Franka wyczekiwaliśmy od dawna w związku z projektem, który powierzyliśmy mu  jakiś czas temu. Otóż Władek wykombinował stare belki stropowe z rozbieranego budynku, które dostały drugie życie w postaci mebli, na które zaczął przerabiać je Franek.

Tym razem Franek przerobił belki na postument do zlewozmywaka. Nie było to łatwe zadanie. Zlewozmywak lekko uszkodzony spędził kilka lat w ogródku jako kwietnik. Nie mogliśmy go przepuścić! Chociaż ważył chyba z 50kg wytaszczyliśmy go i poddaliśmy liftingowi czyli z pomocą Pana Czesia dorobiliśmy odpływ, który był wyłamany. W ten sposób mamy ceramiczny  super zlewozmywak. Pozostało zadanie dla Franka. Tu widać już etap dopasowywania przez stolarza otworu.
Tutaj już na miejscu. Pozostało wykończenie  - to już nasze zadanie.

Największą rewelacją wyjazdu okazała się kosiarka do wysokich traw jaka zawitała do nas. Zajmując się pracami w Siedzibie niezauważalnie jak zwykle zaskoczyła nas trawa jaka wyrosła wokół domu. Ogromna i poprzerastana chwastami stanowiła jak zwykle wyzwanie. Normalna kosiarka nie daje rady. Proszeni o pomoc miejscowi rolnicy nie bardzo garnęli się do tej pracy.
Z pomocą tej maszyny nie ma problemu z koszeniem! Doskonale widać to na zdjęciu. Władek opanował sprzęt niczym zawodowiec.

Ostatnio pisałem o podkładach kolejowych, które udało nam się zdobyć (towar deficytowy).  Z ich pomocą powstają kolejne elementy wypełniające przestrzeń wokół Siedziby. Powyżej widać już wkopane wokół tarasu. Przestrzeń wypełnimy jakimś materiałem naturalnym. Czy będzie to żwir, czy kamień - zobaczymy.
Tutaj od strony Kwisy.
 A tutaj od strony południowej

Fragment będzie wybrukowany, pozostała część zostanie wypełniona żwirem. W ten sposób od "słonecznej" strony Siedziba dostanie miejsce do posiedzenia.

Trochę pokosiliśmy. Pogoda zrobiła się upalna i było duszno. Jak widać kosiarka "daje radę"
Zajęliśmy się wybarwianiem drewna wewnątrz kuchni. Tutaj blat stołu i zabudowa wykonana przez Franka. Jeszcze trzeba polakierować, ale to następnym razem.

Ostatni produkt stolarski nabiera koloru.


Już po nabraniu koloru...Jak widać musieliśmy zdemontować całe wyposażenie kuchni, aby przystąpić do tej pracy.
Parapet i widok przez okno kuchenne.
Oba okna kuchenne wraz z blatem - stołem.
Jak widać udało nam się skosić sporą część trawy wokół Siedziby. Pozostała część następnym razem.
No i dzień, który rozpoczął się deszczem zaczął chylić się ku końcowi.

Pozdrawiamy znad Kwisy!

C.d.n.

6 komentarzy:

  1. widząc grubość Waszych ścian zazdroszczę przyjemnej temperatury, z blokowego piekarnika ( pozostałych pięknych el. zazdrościłam już wcześniej:)

    OdpowiedzUsuń
  2. No nie, to nie możliwe.
    Wszystko w jeden dzień? Popadam w kompleksy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dołączamy się swym zadziwieniem do poprzedniego komentarza. Czyżby doba nad Kwisą trwała 48, 72 godziny???
    Mnóstwo pracy i efekty powalające. Trochę nam żal, że nie jesteśmy energetycznymi wampirami :DDDDD



    Pzdr.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawie wszystko w jeden dzień... Podkłady Mistrz Felek położył przed tygodniem,o ale fajnie by było, żeby sobota trwała 72 godziny!!

      Usuń
  4. Przepiekny taras z cegły!!!! Pozdrawiam serdecznie Danka
    ps.czytam waszego bloga juz jakiś czas i jestem pod wrazeniem wykonywanych prac.

    OdpowiedzUsuń
  5. Będziecie mieć tam jak w niebie!
    Zazdroszczę! :)

    OdpowiedzUsuń