Dom Nad Kwisą

Dom Nad Kwisą

niedziela, 19 lutego 2012

Przedsezonowy rekonesans

A jednak zima pokazała swój pazur. Już wydawało się nam wszystkim, że w dodatniej temperaturze doczekamy wiosny, a tymczasem....Przez ostatnie cztery tygodnie nawet do głowy nam nie przyszło, żeby wyruszyć do Siedziby. Najpierw siarczyste mrozy, potem opady śniegu. Jednak wczoraj Władek nie wytrzymał i wybrał się na rekonesans. Temperatura dodatnia na termometrze, drogi czarne więc pojechał.
Na zewnątrz zachęcająco. Śnieg zjechał z dachów, pojawił się nawet widoczny asfalt na drodze.

Tymczasem na dziedzińcu.....
Pojawiło się coś na kształt jeziora. Tak jak przewidywaliśmy w zeszłym sezonie koniecznie musimy wykonać odwodnienie. Woda spływa na środek dziedzińca, skąd niestety nie ma odpływu. Co gorsza ziemia jest zmarznięta na kamień, więc nie chłonie roztopów.
Wyraźnie widać, gdzie gromadzi się woda i którędy trzeba poprowadzić odwodnienie. Śnieg spadający z dachu topnieje, jak utwardzimy podłoże przed wozownią jeszcze większa ilość wody spłynie na środek podwórza.
Gorzej, że woda zaczęła się wlewać pod wiatę. Już latem zaobserwowaliśmy tą niedogodność podczas dużych opadów deszczu. Trzeba będzie wykonać próg przed wjazdem pod wiatę. Podciekanie spowodowane jest zbyt niskim poziomem ceglanego bruku pod wiatą. Być może trochę mocniej zniwelujemy teren dziedzińca i problem zniknie, jak nie to pozostaje wykonać próg.
Nie wygląda to dobrze. Pozostaje pytanie odnośnie sposobu odprowadzenia wody. Są dwie możliwości. Pierwsza to wykonanie swoistej "rynny" przez środek podwórza która pod odpowiednim kątem samoczynnie odwodni teren. Druga to wkopanie rury drenarskiej i wykonanie studzienek odwadniających. Obie możliwości maja wady i zalety. Pierwsza wymaga zastosowania dużej ilości kostki brukowej lub płaskich kamieni, ale takie rozwiązania często obserwujemy w starych obejściach w naszej okolicy. Druga wymaga dużych prac ziemnych przy pomocy koparki, ale istnieje zagrożenie zamarznięcia studzienek i rury, co w rezultacie nie rozwiąże problemu. Co wykonamy? Pożyjemy, zobaczymy.

Jeszcze ostatni rzut oka na Siedzibę od strony sąsiadów, których odwiedził Władek ( Marku zdrowiej czym prędzej!!!) i po rekonesansie.
Oby do wiosny!!!