Dom Nad Kwisą

Dom Nad Kwisą

sobota, 31 marca 2012

Pali się!

Pali się w piecu kuchennym! Zdun dotrzymał słowa.  Możemy już zagotować wodę na herbatę i ogrzać się, bo pogoda jakby znowu zapatrzyła się na zimę.
Ale pali się i od razu cieplej!!
Piec kuchenny skończony. Zdun zamontował zwieńczenia w kolorze ciemnozielonym.
Zrobiło się ciepło i przyjemnie. Piec został dodatkowo wyposażony w regulator tzw. szyber czyli przesłonę odpływu spalin do komina.
To taka zmyślna rączka z nacięciami wskazującymi na położenie szybra.

A tymczasem Zdun zajęty był budową drugiego pieca w dużej izbie:
Mistrz przy pracy.
Postęp pracy jest imponujący. Mamy nadzieję, że będzie równie dobrze grzał jak piec kuchenny.

Korzystając z ocieplenia w kuchni Władek nie wytrzymał i zaczął przymierzać meble. No może za dużo powiedziane, ale to realizacja zakładanych wcześniej koncepcji.
Najpierw poszła do przymiarki lewa półka ....
Następnie prawa. Dla lepszego efektu dodana ekspozycja talerzy z epoki.
Na koniec wizyty rozpadało się. Chwilami padał nawet grad. No i tyle w ekspresowym tempie. Duża sprawa mieć ciepło w kuchni.
Za tydzień już święta - więc korzystając z okazji składamy wszystkim czytelnikom, obserwatorom i przyjaciołom życzenia WESOŁYCH ŚWIĄT!!!!



niedziela, 25 marca 2012

Piec kuchenny i walka z belkami.

Tydzień temu wyjeżdżając z Siedziby poumawialiśmy się na tą sobotę z Frankiem - stolarzem, chłopcami od pomocniczych prac i Zdunem. Zastaliśmy tylko Zduna; Franka ani chłopaków nie było. No cóż.... bywa gorzej, że przywieźliśmy całą przyczepę starych belek które mieliśmy zamontować w pokoju na górze. Trzeba było brać się do pracy samemu gdyż sytuacja tego wymagała.
No ale na początek obejrzeliśmy postępy przy piecu kuchennym. Oto piec:
Jak widać powstało już palenisko, zamontowany został piekarnik (wykonany własnoręcznie przez Zduna); górna warstwa kafli choć w innym kolorze ładnie współgra z butelkową zielenią dołu pieca.
Na powyższym zdjęciu widać przymiarki do wykończenia górnej części kafli. Powstanie ona z elementów w tym samym kolorze jak dół pieca. Powinno to dobrze wyglądać.
Tak wyglądają drzwiczki do  piekarnika w zbliżeniu.
A tutaj wyczystka do wybierania sadzy.


No, ale trzeba było zabrać się do wstawienia brakujących belek w pomieszczeniu na piętrze. Po bezmyślnym wycięciu przez poprzedniego właściciela ściany rozdzielającej dwa pokoje powstało zagrożenie dla statyki konstrukcji. Musieliśmy coś wymyślić i to szybko.
Cała ściana wycięta! Zarówno belka podłogowa, jak i środkowe belki wyrżnięte piła motorową. Masakra!

Władkowi dużo wcześniej udało się zdobyć stare rozbiórkowe belki. Musieliśmy je przywieźć do Siedziby i dorobić to czego brakowało. Zaczęliśmy od dopasowania lewego boku.
Później docięliśmy i dopasowaliśmy  prawy bok, tak aby zagrała nam długość belki.

No i najtrudniejsza praca - przewiercić otwory przez obie belki; o tyle trudne, że długie wiertło plus wiertarka nie mieściły się w przestrzeni pomiędzy belkami - trzeba było wiercić na raty. Później musieliśmy przełożyć gwintowane pręty, które również nie mieściły się od razu między belkami i po dodaniu dystansowych przekładek ścisnąć śrubami obie belki. Wymiar dopasowanej belki prawie zagrał, ale jak się nie ma co się lubi.... Pozostanie nam jeszcze "złapanie" na stalowe kleszcze uciętych belek z nowo wstawioną i będzie koniec, ale to już może zaczekać.
Jak już zamocowana została brakująca belka podłogowa idąc za ciosem zamontowaliśmy pionowe słupy. W pomieszczeniu już wcześniej położyliśmy instalacje, gdyż w założeniu miały w nim powstać dwie łazienki i pokój. Teraz odtwarzając ścianę będzie nam łatwiej tego dokonać, a tak będzie jak było, no i z zachowaniem tradycyjnego materiału!
 Pozostanie wstawienie brakujących poziomych belek, ale to już "bułka z masłem".
Dzięki wstawieniu pionowych belek uzyskaliśmy elementy do łatwego zamontowania ościeżnicy drzwi, które powstaną między pokojem a łazienką.

No i fajnie. Dużo ważnej pracy wykonaliśmy i to sami; ale w sumie o to chodziło!

Pozdrawiamy z nad Kwisy!!

niedziela, 18 marca 2012

Chleb się chlebie....

No może nie do końca jak w tej znanej piosence, ale ten post będzie o piecach i nie tylko.
Pieca chlebowego nie stawiamy, chociaż Władek zawsze taki chciał mieć. Ale od początku.

Zdun dał nam znać telefonicznie, że roboty ruszyły. Nie mogło nas zabraknąć, żeby zobaczyć to na własne oczy.
Bardzo lubimy jak tak wygląda praca czyli na czas, porządnie oby tak dalej!  No ale najważniejsze praca wre!
Oto cokół/podmurówka pieca w dolnej izbie. Zdun wykonał ławę i na niej z użyciem starych cegieł wymurował cokół będący jednocześnie częścią w której znajduje się popielnik.
A tak to wygląda z innej perspektywy. Będzie to działało tak, że przez ten piec przechodzić będzie przewód dymowy z pieca, który powstanie w pokoju za ścianą - tzw. komorze. Połączy się z widocznym piecem i wyjdzie przez widoczny na górze otwór w ścianie, skąd dalej przez kuchnię gdzie powstanie również piec dotrze do komina.
Tu dobrze widać cokół pieca w izbie oraz tył pieca kuchennego. Nisza, która powstanie zostanie częściowo zamurowana - w ten sposób będzie miejsce do trzymania drewna na opał.

A to już widok w kuchni. No i sam Mistrz przy pracy. Zdun oczywiście działa już od kilku dni, bo przecież trzeba było przygotować fundamenty pod powstające piece, wybrać kafle spośród tych, które udało nam się zgromadzić no i przygotować wiele materiałów jak np. glinę, szamot, cegły, drzwiczki i wiele innych.
Odwiedził nas nasz sąsiad Marek ze swoim bolidem, który dostał błotniki i reflektory.
Pojazd w założeniu ma być pługiem do odśnieżania; Marek zdjął jednak pług na czas letni. Zresztą narazie nie było okazji wypróbować pług ponieważ tego roku zima nie była zbyt śnieżna. Prace trwają. Marek obiecuje tylne błotniki nad nadkolami. Podziwiamy pomysłowość Marka i jego pracowitość. Tak trzymać Marku!
W miejscu, gdzie kiedyś postawiono kominek na piętrze musieliśmy interweniować z Władkiem. Poprzedni właściciel wyciął belki, zamurował otwór, który stał się "plecami" kominka. Zamiast rury dymowej użył grubej blachy. Blacha od temperatury spalin tak się rozgrzała, że doprowadziło to do małego pożaru. Władek jakiś czas temu zlikwidował ten kominek, ale teraz jak się przyjrzeliśmy trzeba było działać i to szybko. Nad widoczną belką na górze stoi słup podtrzymujący konstrukcję dachu. Trzeba było podeprzeć, ale to nie wszystko. Za widocznymi tu drzwiami....
gdzie powstanie pokój i dwie łazienki wycięto całą ścianę!!!! Co gorsza powyżej jest ta belka pionowa trzymająca szczyt dachu!! Musimy działać. Ścianę trzeba szybko odtworzyć. Część belek, które już mamy na miejscu będzie postawiona pionowo. Brakuje 3 metrowej belki w podłodze. Ni ma i już!!! Trzeba się spieszyć i uzupełnić. Oczywiście materiał musi być stary!
Na dole w stajni postępuje naprawa posadzki. Stare cegły są usuwane z podłogi w stajni.
Ekipa naszych stałych pomocników w swoim żywiole. Tu czyszczenie wybranej z podłogi cegły. Fajna robota chłopaki!!
Do wybrania została już tylko 1/6 powierzchni starej posadzki. Po prawej widać już nowo położoną cegłę, Już nie długo położymy posadzkę na całe powierzchni stajni.
A Zdun działał dalej przy piecu kuchennym.
Tak to wygląda w zbliżeniu. Podoba nam się. Oby tak dalej.

Ostatni rzut oka na Siedzibę - prawie już wiosna!

Pozdrawiamy znad Kwisy!!!

niedziela, 4 marca 2012

No i mamy marzec.

No i nadszedł marzec. Powoli promienie słońca zaczęły się przebijać przez poranną mgłę. Pięknie to wyglądało!
















Zrobiłem mały rekonesans wokół Siedziby. Nieco obawialiśmy się stanu alarmowego na Kwisie, ale tym razem nie było źle. Poszedłem sprawdzić nad rzekę.
















Widok na "śląską" stronę Kwisy  w końcu kiedyś była tu granica między Saksonią a Śląskiem. Stan wody nie budził obaw.
Inna rzecz mnie niesamowicie zdziwiła. Otóż idąc z oddali początkowo pomyślałem, że może ktoś szykuje sobie drewno na opał, ale takie drobne???





















Dopiero jak podszedłem bliżej okazało się, że to robota bobrów! Powaliły kilkanaście dość grubych pni drzew porastających brzeg Kwisy. Niesamowite - mamy za sąsiadów bobry! Nie udało mi się żadnego zaobserwować, ale ich wyraźne ślady i dowody pracy świadczą o czystości rzeki i okolicy. Zrobiło się baaaardzo miło!!!!
Tutaj widać ślady ogryzionej kory na gałęzi. Chociaż kawałki drewna wyglądają jak od siekiery.


















Całkiem blisko nas jak widać.

Niedługo później mieliśmy z Władkiem miłe odwiedziny. Przyjechał do nas Przemek z małżonką na tzw. wymianę doświadczeń. Miło gawędziliśmy. Pokazaliśmy to co dotychczas dokonaliśmy i co mamy zamiar zrobić. Myślę, że się podobało. Mamy nadzieję złożyć rewizytę.
W międzyczasie parking się zapełnił, bo dojechał Zdun i pojawili się chłopcy - jak zwykle chętni do pomocy.
















Parking jak się patrzy!

Zajęliśmy się rozbiórką starej ceglanej podłogi w stajni. Mała część tej pracy  już wcześniej została wykonana przed rokiem. W miejscu starej leży już nowa posadzka. Teraz przygotowujemy "front robót".





















Będzie równo, ale jeszcze trochę trzeba popracować.
















No i tyle. Na początek wystarczy. Jest jednak chłodno i pomimo słońca nie da się długo pracować. Ale będzie coraz cieplej!
Do zobaczenia Siedzibo!

Pozdrawiamy znad Kwisy!!