Dom Nad Kwisą

Dom Nad Kwisą

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Trochę porządków

















W minioną sobotę prace w Siedzibie upłynęły pod znakiem porządków. A właściwie sprzątania po pracach zduńskich. W końcu po wywiezieniu wszystkich niezbędnych sprzętów służących Zdunowi do pracy wyłonił się jako taki porządek.

Włądek za pomocą odkurzacza budowlanego i zestawu mioteł przypomniał, że mamy oczyszczoną wstępnie starą podłogę. Nawet już rozmawialiśmy na temat metody jej wykończenia. Otóż Władek przywołął z pamięci butelkowaną pastę do podłóg nielakierowanych rodem z PRL-u. Faktycznie pamiętam, że było coś takiego o słodkawym zapachu. Froterowało się potem na połysk ręcznie albo froterką. Znalazłem w internecie te cudo. Nadal produkowana! Nazywa się "Pasta Pałacowa" No cóż zobaczymy być może jej użyjemy.

A na powyższym zdjęciu widać piec w izbie i pewien szczegół. Po lewej stronie znajduje się ściana, za którą jest druga izba (tzw. komora). Małe pomieszczenie i z dala od komina. Zdun rozwiązał ten problem poprzez przebicie się przez ścianę z rurą dymną. W komorze powstanie również piec, ale już nie murowany tylko tzw. ramiak. Z niego dym poprzez piec w izbie poprowadzi do komina. Taki zduński sposób. Zmyślne to.

















Jak widać podłogi mamy sporo do pastowania ;)



































Tutaj widać jak został wykończony cegłami składzik na drewno i miejsce przed piecem.

















A tak wygląda to w zbliżeniu. Użyto starych płytek ceglanych na spód składu.














Rzut oka w górę z poprzedniego miejsca, a tam rury dymowe z wyczystkami od pieca w izbie i kuchni. W związku z tym, że będzie się w tym miejscu robiło bardzo ciepło -  w widocznym suficie zostanie wykonany otwór, który będzie wychodził w łazience na piętrze. Zamontujemy rury spiro i wentylator, tak żeby wyciągać ogrzane powietrze. Grzejąc na dole ogrzewać będziemy od razu łazienkę na piętrze.
Na koniec kuchnia, która obrasta w sprzęty. Stół jeszcze do prac stolarskich. W wolnej przestrzeni powstanie zlew na murowanym postumencie. I jak Wam się podoba kuchnia  a'la Władek?

Pozdrawiamy znad Kwisy!!!
c.d.n.

niedziela, 15 kwietnia 2012

Zduńska sprawa.

Święta, święta a po świętach...ciepełko!! ma się rozumieć za sprawą pieców.
Słowo się rzekło i herbata na święta mogła zostać ugotowana. Jak już pisałem - piec kuchenny był gotowy na Wielkanoc. Pierwszy ogień rozpalił w nim Zdun, natomiast kolejne rozpalenie wykonali gospodarze w imieniu gospodyń. Herbata smakowała baaaaardzo!
No ale piec kuchenny - kuchennym. Jechaliśmy w sobotę zobaczyć co powstało w izbie. Dla przypomnienia i małego prównania - jak wyglądało to miejsce w 2007 roku tuz po kupnie domu:
Hmm - w tym czymś upakowana była ogromna podkowa ogrzewająca trzy pomieszczenia z grzejnikami plus kafle grzejące w izbie. Jak rozbieraliśmy to monstrum (choć z zewnątrz wygląda całkiem normalnie) kafle rozpadały się w rękach  - tak były przepalone.

A tak wygląda to teraz:
Co prawda prace jeszcze trwają i trzeba jeszcze to i tamto poprawić pomalować itd. itp. ale w pomieszczeniu zrobiło się CIEPŁO za sprawą pieca, co prawda Zdun przepalił w nim lekko tak żeby powoli zaczął schnąć, ale odbiór techniczny przeprowadzony.
Pierwotnie piec miał być przewężony u góry jednak z braku odpowiedniej ilości kafli powstał w tej formie.
Za to wyposażony został w centralnej części bajerancki ogrzewany schowek ze specjalną żaluzją z tyłu do regulacji przepływu powietrza, a z przodu w ażurową chromowana kratkę. Podobno są różne nazwy w Polsce na taki schowek. W naszym otoczeniu funkcjonowała nazwa "duchówka", ale słyszałem tez o "szabaśniku" i "ciepliku". Może znacie inne?

Po prawej stronie pieca, zgodnie z pomysłem Zduna powstaje miejsce na podręczne składowanie drewna opałowego; nadbudowana ścianka kryje dostęp do wyczystek rur dymowych obu pieców i rewizje przewodów kominowych.


W trakcie pobytu dokonaliśmy ostatecznego rozprawienia się z mieszanką siana, plewów, desek, cegieł itp. brudu zalegających na stryszku budynków gospodarczych. Powstało sporo wolnego miejsca, które doskonale nadaje sie na składzik rzeczy potrzebnych ale nie mających swojego miejsca jak np. stara dachówka.

W końcu można było posprzątać na dole. Efekt - mamy nieco więcej drewna na opał!
Pod koniec dnia Władek uzupełnił kuchenne półeczki kubkami i innymi gadżetami...
...na koniec usiadł przy stole kuchennym do herbaty obmyślając co dalej
Pozdrawiamy znad Kwisy!