Dom Nad Kwisą

Dom Nad Kwisą

wtorek, 22 maja 2012

Post nr 60

Tak, tak, to już 60 odcinek naszych poczynań w Siedzibie... Czas szybko płynie, a z nim wszystko, co zrobiliśmy wydaje się i odległe i bliskie.

Dwa tygodnie temu był dzień transportowy.
 Dojechały cegły. A dokładnie używane cegły w liczbie sześciu palet.

Znowu zajęły fragment dziedzińca.

Oprócz cegieł dojechały stare podkłady kolejowe.

Podkłady to towar deficytowy. Coraz trudniej je zdobyć. Nam się udało i już czekają na ciąg dalszy.


Ciąg dalszy nastąpił po tygodniu. Prace znowu ruszyły z kopyta!


Na pierwszy ogień poszły długo oczekiwane cegły! Brak materiału przystopował trochę naszego mistrza murarskiego - Feliksa. Po długiej przerwie z ferworem przystąpił do układania ceglanej podłogi w stajni.

Do przymiarki poszły też podkłady kolejowe. To bardzo wdzięczny materiał. Za ich pomocą wytyczymy taras od południowej strony budynku.

Na koniec zaś nasze dzieło. W zeszłym roku wkopaliśmy lipowy pień, który pozostał nam po ściętych drzewach zagrażających budynkom. Skoro tyle lat lipy chroniły Siedzibę postanowiliśmy, żeby moc drzew nadal czuwała nad nią.
Pień przerobiliśmy na kapliczkę wykorzystując do tego stare dachówki i oryginalny 'świątek". Co prawda jeszcze trzeba trochę prac wykończeniowych, ale wygląd już ma!

Na koniec na skrzynię kuchenną wjechała baranica, a co!

 Pozdrawiamy znad Kwisy!!!


poniedziałek, 7 maja 2012

Sztukowania ciąg dalszy

Jak ostatnio pisałem końca nie widać w odtwarzaniu belkowania ściany. Ale nie jest źle - nabieramy coraz większej wprawy!
Jak dojechaliśmy od razu zabraliśmy się do roboty. Dostawiliśmy lewą pionową belkę.
















Po podparciu lewej strony mogliśmy przygotować miejsce na prawą podporę. Jak widać na zdjęciu powyżej już wycięliśmy fragment suporeksu.

















 Po docięciu drugiej podpory usunęliśmy okropny beton komórkowy. Z odsłoniętej przestrzeni wysypał się gruz odsłaniając jakieś byłe przyłącze pieca - zupełnie nie zabezpieczone!

















A tutaj już finiszujemy. Wstawione środkowe dwie belki podpierające główna belkę sufitową, która była zagrożona......
















 odpadnięciem z powodu przepalenia. Uff! Opierała się tylko na cienkiej warstwie tynku i kawałku suporeksu. Widoczna pionowa podpora - ratująca sytuację.























Tutaj widać to z małego oddalenia. Żeby było jeszcze straszniej pozioma przepalona belka miała otwór w środku na zacios mocujący w niej niegdyś pionowy słup - w tym miejscu jest "plomba" z cementu. Trzeba to jeszcze będzie wzmocnić.


Na koniec naszego pobytu Władek przywiózł od Stolarza - Franka meble do kuchni i izby.
















Skrzynia na drewno opałowe wzorowana na starych śląskich wzorach wykonana została przez Franka z równie starego drewna, które stolarz przetarł na  grube deski. Od razu powiesiliśmy makatkę na ścianie. Zrobiło się klimatycznie!

















Ława do siedzenia przy piecu w izbie. Doskonale nadaje się do wygrzewania się przy piecu. Sprawdzaliśmy!!
Oba meble czekają jeszcze na wykończenie to jest pomalowanie i jakieś dodatki typu skóra bądź pled do położenia.

No i już. Tylko tyle i aż tyle udało nam się zrobić tej soboty.
C.d.n.

Pozdrawiamy znad Kwisy!

środa, 2 maja 2012

Jak ugryźć belkę (belki).

W końcu pogoda dopisuje. Czasem nawet upał przeszkadza w pracy, ale nie ma co narzekać lepiej dmuchać niż chuchać!

W sobotę w asyście Wuja Leona, który przybył z nami naocznie ocenić postępy prac oraz służyć fachową pomocą przystąpiliśmy do pracy.
Na pierwszy ogień poszedł tył budynku. Czas zacząć porządkowanie terenu pod tarasy od strony studni.
Po ścięciu ogromnej lipy rosnącej tuż przed wejściem teren został podrównany koparką. Niestety wyłoniło się sporo kamieni leżących przy budynku. Grunt trzeba było wyrównać. Praca w sam raz dla naszych pomocników.
Powoli zaczyna robić się zielono wokół budynku za sprawą trawy. Z tej strony jednak trawa nie będzie podchodziła do ścian. Mamy zamiar wyrównać teren oraz utwardzić go, tak żeby wody opadowe odprowadzać od ścian oraz wykorzystać fakt, że ta strona wychodzi na południe więc miejsce na odpoczynek akuratne.

Tymczasem na górze zajęliśmy się rekonstrukcją ściany zniszczonej w miejscu byłego kominka. Udało nam się zdobyć odpowiednią starą belkę, którą wpasowaliśmy w miejsce zlikwidowanej przed laty.
Prace utrudniał sposób osadzenia belki - poziomo w istniejącym murze z częściowo zachowanym belkowaniem. Tutaj widok od strony pokoju w którym wybuchł pożar od niefachowo zrobionego kominka - to osmolona i opalona górna belka.  Musieliśmy wkuwać się w mur i od strony pokoju wsuwać belkę klinując mur ponad nią.
Koniec końców udało się! Belka zajęła swoje miejsce, a mur nad nią pozostał nienaruszony. Teraz będziemy mogli zająć się wstawianiem pionowych słupów podtrzymujących uzupełnioną belkę, aby zachować statykę oraz usunąć suporeks i zastąpić go cegłą. Uff, to było męczące i ryzykowne!!!

Przyjechały drzwi! tu widać przymiarkę. Za ścianą pomieszczenie, gdzie powstaną łazienki. Pierwotnie ta część budynku nie była podzielona ścianą. Została ona wymurowana jeszcze przed wojną - jak sądzimy, tak żeby powstały dwa pokoje. Drzwi może o rozmiar większe niż widoczne w przejściu do drugiego pokoju, ale oryginalne z lat trzydziestych.

Tymczasem stajnia oczekuje na ułożenie cegły na podłodze. Grunt pod cegłę już przygotowany, cegła namierzona - pozostało tylko przywieźć i położyć.

I tak nam  minęła ta sobota. Było tak ciepło, że Wuj Leon schował się do cienia - pod wiatę oddając się lekturze.

Pozdrawiamy znad Kwisy!!!