Dom Nad Kwisą

Dom Nad Kwisą

niedziela, 10 czerwca 2012

Stajnia na finiszu

We wczorajszym dniu czekała na nas prawie skończona przez Mistrza Feliksa posadzka w stajni. Okazało się, że zabrakło...160 cegieł. No cóż - musimy dokupić jeszcze cegłę. A oto efekt:

























Widać jak niewiele zabrakło...



























Koniec prac w stajni coraz bliższy. Co prawda został jeszcze do wypiaskowania sufit, ale najbardziej cieszy nas  równa powierzchnia podłogi.

Tutaj dobrze widoczne schody do sieni.
Atak wyglądał to sześć lat temu.....

Oprócz prac w stajni zajęliśmy się odtwarzaniem belek w holu na piętrze.


Trzeba było zlikwidować pozostałości poprzedników.



A tak wygląda to po dokładniejszym przeszlifowaniu belek.
Dla porównania - stan wyjściowy tuż po kupnie Siedziby.....
Kominek - sprawca pożaru.

Na zakończenie przyfrunął do nas skrzydlaty gość - poszukiwał pożywienia w sieni....
Gość skorzystał z otwartych drzwi.

No i po dniu. Czekamy na następny wyjazd i pozdrawiamy znad Kwisy!

poniedziałek, 4 czerwca 2012

Gospodarska wizyta

Krótka gospodarska wizyta się odbyła. Jak to zwykle bywa niby nic nie planowane, a zawsze coś się zrobi.

Pierwsze zaskoczenie - pole obok Siedziby - to nad samą Kwisą, tak często zalewane ktoś zaorał i obsiał! Aż dziw bierze, ale zawsze to lepiej wygląda:
Widoczny pas bujnej zieleni, to dawna droga, zresztą istniejąca do dziś na mapach geodezyjnych.

Pod naszą nieobecność Mistrz Murarski Feliks pracowicie układał cegły w stajni. Feliks już prawie finiszuje. Czyli wykonał 2/3 powierzchni. Na przeszkodzie stanął jednak poważny problem. "Mam dwie komunie" oznajmił podczas naszej ostatniej bytności w Siedzibie. Oznaczało to mniej więcej ..."będzie przerwa w  pracy, której długości nie jestem w stanie określić z dokładnością do jednego tygodnia". No cóż siła wyższa. Na usprawiedliwienie Mistrza przemawiał brak cementu. Pomimo prób koordynowania dostawy za pomocą telefonu z innego odległego miasta liczba dziesięciu worków okazała się za mała, żeby transport z hurtowni budowlanej dotarł na czas.


No ale Mistrz się spisuje na medal. Coraz większa powierzchnia cieszy wzrok! Na środkowym zdjęciu powyżej widoczne przejście do sieni z kratą oraz półkoliste schody.

Jako, że skrzynia w kuchni dostała białą baranicę - ławie w izbie przypadła dla odmiany czarna. Piece działają już coraz lepiej. Podczas każdego pobytu palimy w nich, żeby pozbyć się wilgoci zamkniętej wewnątrz bryły.
W kuchni pojawił się zegar z epoki - jeszcze musimy zawiesić ciężarki na łańcuszkach i wahadełko. Miarowy stukot zegara wprowadza spokój i poczucie braku pośpiechu.
Na koniec gospodarskiej wizyty Władek lekko popracował nad kapliczką.


Pozdrawiamy znad Kwisy!!!

c.d.n.