Dom Nad Kwisą

Dom Nad Kwisą

niedziela, 2 marca 2014

Pierwszy marca i już!

Nawet się nie spodziewaliśmy, że tak szybko przyjdzie marzec. W Siedzibie cały czas prace jakoś posuwają się do przodu. Firanki powieszone w kolejnych oknach...

Zaczyna się robić całkiem miło we wnętrzu izby. Wnęki okienne nie są juz takie puste jak do tej pory.

Na więcej zdjęć izby przyjdzie poczekać do "ogarnięcia" całości w tym do próbnego wypastowania podłogi. Udało się nam zdobyć pastę do podłóg w starym stylu, czyli taka półpłynną w butelkach jak za dawnych lat. Po pierwszej próbie pastowania zdamy relację.

W końcu dotarły do Siedziby odnowione drzwi. Zostaną zamontowane do łazienki. Drzwi stare; ościeżnicę trzeba było dorobić na nowo.
Drzwi do drugiej łazienki już osadzone! Teraz czekamy na moment kiedy ruszymy z dalszymi robotami tak, żeby można było przystąpić do urządzania wnętrz łazienek.

Pomału postępuje również remont ścian kolejnego pomieszczenia na piętrze. Ściany coraz równiejsze. I o to chodziło!

To tyle w ekspresowym tempie. Przed nami nowy sezon. Już się cieszymy!

Pozdrawiamy
c.d.n.




18 komentarzy:

  1. Do tej pory podziwiałam postęp prac, wierność oryginałowi. Ogólnie - kocham stare i doceniam patynę, historię przedmiotu.

    Od kilku postów (będę szczera) czuję ukłucie zawodu.
    Oglądam setki mieszkań, domów i wnętrz. Kocham i polski dwór,i skandynawski styl, młyny, wiejskie chaty, zamki.

    Jedną sprawą jest podnieść z ruiny piękny budynek i to wiernie, a inną go urządzić. Dochodzę do sedna. Podziwiałam za to podnoszenie z ruiny, ale nie mogę patrzeć na to czym budynek wypełniacie.

    Proszę i błagam - zainteresujcie się urządzanie wnętrz, poczytajcie, pooglądajcie style. Tak samo jak nauczyliście się odnawiać stary budynek - tak samo nauczcie się wnętrzarstwa.

    Generalna zasada: im mniej, tym lepiej.

    Np. Okna są małe i głębokie=mało światła. Nie ma sąsiadów. Po co firanki?
    Naprawdę firanki nie muszą wisieć w rustykalnym domu. Bez nich można stworzyć stylowe zgrabne , niemęczące, rustykalne wnętrze. Trzeba tylko nabrać dystansu, wyjść poza własne ograniczenia, wyobrażenia, przyzwyczajenia. Spojrzeć świeżym innym okiem. Te pomieszczenia macie tak ciemne, że proponuję zaczerpnąć co nieco ze stylu skandynawskiego.

    Ja już pięć lat uczę się o wnętrzach i wciąż poznaję nowe ciekawe rozwiązania. Nie jestem ekspertem. Nauczyłam się np. że najciekawsze są nieoczywiste rozwiązania.

    Wasz dom to nie tylko wspaniale odnowiony budynek. Musicie dalej się rozwijać. Teraz postawić na wnętrza. Wciąż czuję zapał w postach, mam nadzieję że nie zaczyna wygasać wraz z zakańczaniem budowy.

    Proszę nie obrażajcie się za krytykę, tylko pomyślcie, bo Wasza przyszłość to wnętrza. Wnętrza to reklama. Teraz moglibyście być opisani w Muratorze za ten remont - zgłoście się (ja byłam w "Moje mieszkanie") (czy się mylę czy ma tu być hotelik?)
    Ja natomiast widzę Waszą Siedzibę w Weranda Contry - reklama. Pod warunkiem dobrych wnętrz. Waszym wnętrzom brakuje świeżości, oddechu, luzu. Te rzeczy nie stoją w sprzeczności ze stylem rustykalnym.

    Ale się rozpisałam. Wybaczcie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za komentarz. Cały czas koncentrujemy się na remoncie, kwestia dopieszczania i urządzania wnętrz jest na tym etapie sprawą zupełnie poboczną, co nie znaczy że nie ważną. Staramy się ratować wiele przedmiotów, które niemalże zostały skazane na unicestwienie. W miarę możliwości staramy się przywracać do drugiego życia to, co wpadnie nam w ręce - od starego chomąta aż do pieca kaflowego. Dobór takich przedmiotów to nie supermarket. Wiele staroci jest dzisiaj niedostępnych albo osiąga ceny "jubilerskie" choć jeszcze do niedawna walały się po podwórkach i śmietnikach. Zapału nam nie brakuje. Bez obaw. Wiele oczywistych rozwiązań, które stają przed nami w trakcie remontu jest dzisiaj w coraz większym stopniu uznawana właśnie za dziwactwo. To irytuje. Nie obrażamy się na to, że nie wszystkim podoba się to co robimy bo wcale tak nie musi być, a nawet nie powinno! Dzielimy się na łamach bloga niekończącą się opowieścią o remoncie - w nadziei, że niektóre problemy na które natrafiamy i jak je rozwiązujemy mogą okazać się pomocne dla innych. Nie mamy zakusów na reklamę, a na zapytania dotyczące ewentualnych prezentacji na łamach "prasy" jakie do nas wpływały grzecznie dziękowaliśmy. Wystarczy nam, że możemy się zaprezentować przed Wami w tej właśnie formie
      Dzięki za komentarz. Dyskusje zawsze traktujemy poważnie i nawet ją lubimy, bo zawsze wiele wnosi.
      Pozdrawiamy

      Usuń
    2. Za to właśnie Was podziwiam: za ratowanie przedmiotów, a zwłaszcza tego budynku, od unicestwienia.
      Wiem po sobie, jak to jest być traktowanym jak dziwak. Tyle razy widziałam brak zrozumienia, że już nawet nie zaczynam dyskusji.
      Natomiast bardzo chętnie wdaję się w dyskusje takie jak ta - z pasjonatami. Dziękuję więc za odpowiedź.

      PS Dla wielu ludzi internet wciąż jest nieistotny, a dla wielu blogowanie to dziwactwo. Murator to poważne czasopismo, a Wasza wiedza w zakresie ratowania historycznego budynku jest tak ogromna, że warto pomyśleć o podzieleniu się nią z inną grupą odbiorców niż blogerzy, żywotnie zainteresowaną budowlanką. Olewając aspekt reklamowy, skupiając się na istocie sprawy. Nie będzie to ujma. Murator to specjalistyczne pismo dla szczególnych czytelników.

      Usuń
    3. zaglądam do was czasem żeby pooglądać. nie komentuję - bo nie znam się na renowacji bardzo starych domów. ale post Jerzynki mnie zirytował. Zaglądam, bo właśnie mi się podobał wasz sposób na łączenie nowego ( niewidoczne kabelki!) ze starymi, ale przecież nie luksusowymi meblami. patrz
      http://siedziba-nawojow.blogspot.com/2014/01/okno-na-swiat.html
      I że w to modne a okropne ( dla mnei) szabi-sziki nie idziecie.
      Jerzynka się firanek czepia a one, o ile wzrok mnie nie myli też są 'zabytkowe'. Jakby jakieś konkrety przedstawiła, sugestie, to rozumiem. Czekam na c.d. życząc oczywiście powodzenia.

      Usuń
    4. Aha - nie wiem jak u was ale u siebie na Maowszu odkryłam skarbnicę a nazywa się - skup złomu. czego to ludzie nie wyrzucają czyszcząc stare stodoły albo- na flachę. no, czasem trzeba kreatywnie - żeliwny dziurawy gar świetnie robi za doniczkę. Ale kształt i ozdoby tych staroci, choćby uszkodzonych są czarujące. Linie i proporcje mojego ulubionego gara to chyba (przepraszając archeologów) do amfory możnaby porównać.

      Usuń
  2. http://www.weranda.pl/archiwum/171-2007-06/6509-tradycyjny-pruski-mur?cid=10

    OdpowiedzUsuń
  3. Nawiązując do przedmówczyni chciałam powiedzieć, że mi podoba się tak jak jest. Ten dom nie jest rustykalny, a odtworzony w takim stanie w jakim był zbudowany i w taki też sposób urządzany. Rustykalny dom to dom z elementami starych i stylizowanych rzeczy. Kiedyś we wszystkich domach wisiało coś w oknach i dlatego jak chce się tą przeszłość odtworzyć, to wisieć w tych oknach coś musi nadal. Pozdrawiam Was i wciąż kibicuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzamy się w pełni z Tobą. Siedziba nie jest i nie będzie rustykalna. Co do tego, że kiedyś we wszystkich domach wisiało coś w oknach zgadzamy się w pełni. Co więcej mamy na to dowody w postaci zdjęć przedstawiających stare kute haki do mocowania karniszy w oknach (usunęliśmy je własnoręcznie). Tyle, że mocowane były na ścianach - zasłaniając całą wnękę, a właśnie chcieliśmy uniknąć efektu przytłoczenia i zaciemnienia wnętrza.
      Dzięki za odwiedziny!

      Usuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgubiłam posta :(

    Właśnie o to chodzi, że nic nie musi.

    Dom to nie muzeum, nie składnica starych przedmiotów. Stare przedmioty trzeba ładnie wyeksponować, a nie tylko gromadzić przypadkowo. Warto nabrać dystansu.

    Jeśli ubieramy kogoś w jakimś stylu, to nie wrzucamy na niego kupy markowych ciuchów. Starannie dobieramy elementy, niekoniecznie markowe do człowieka, do siebie na wzajem i nic w nadmiarze,i coś akcentujemy.

    Wnętrze to nie tylko przedmioty, to odpowiednia kompozycja. A najlepsze efekty są wtedy, gdy zachowujemy luz.

    Nie wypowiadam się tu jako znawca, studiów nie ukończyłam w tym kierunku. Jestem tylko wnętrzarską blogerką, fanką staroci, szperaczką na pchlich targach, miłośniczką dworów i obserwatorką wielu, wielu różnych blogów polskich i zagranicznych. Wierzcie mi, nie wystarczy tylko gromadzić. Przeszłam już ten etap.

    OdpowiedzUsuń
  6. Przyjemnie popatrzeć na Wasze twórczo - remontowe działania. Widac , że lubicie Wasz dom a mi tez się to wszystko podoba, a szczególnie moc pasji :). Trzymam kciuki by tak do końca remontu. A potem zostanie juz tylko strzyżenie trawy :). Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za dobre słowa! A trawę już od roku strzyżemy (w miarę możliwości).

      Usuń
  7. Dobrych lat pracowałam z drewnem, a głównie wyrobami podłogowymi i z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że nic nie przebije olejowanej podłogi. Oleje mogą być różne (od teakowego) po nasz lniany, który daje jedwabisty połysk , ale też przyciemnia. Oleje wciera się na zimno, na gorąco, same, z woskami, z dodatkami, ręcznie/nożnie, maszynowo... Jedno jest zawsze pewne - taka podłoga jest śliczna i wdzięczniejsza w użyciu od lakierowanej, na której widać każdą rysę, każde wgłębienie, każdy odprysk lakieru. Najpierw dobrze jest zrobić próbkę na małym kawałku i poczekać do wyschnięcia, by stwierdzić ile podłoga jeszcze "wypije" i jak zachowuje się, to już wtarte.
    Niezależnie od tego, czego użyjecie, takie pasty - podłogi nabędą cudownego i niepowtarzalnego sznytu. Niech Wam pięknieją!
    A wnętrza? - zależy, czy odtwarzacie wiernie świat miniony, czy robicie "wariacje na temat". Tak, czy siak - należy wtedy przyjąć jedno założenie i się go trzymać.
    Zresztą - " nie to piękne, co piękne, ale co się komu podoba" ;-)
    Mnie się podoba, a przestawianie mebli i bibelotów raz postawionych, zawsze jest możliwe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się zrobi cieplej planujemy próbkę pastowania podłogi. W izbie i w komorze podłoga wykonana jest z grubych, długich i szerokich desek. Nawet trudno sobie wyobrazić gdzie i za ile można by takie nowe kupić. Deski były bardzo zniszczone przez kołatki i pokryte wieloma warstwami farby, powstały też szpary i ubytki. Nie dało się prosto usunąć farby. Udało się nam "zjechać" jakieś 3mm i dojść do surowego drewna pokrytego gęstą siecią śladów po kołatkach. Nie chcemy stosować nowoczesnych lakierów chemoutwardzalnych. Wolimy pastowanie. Zabezpieczy to drewno, nada mu połysk i sprawi, że pomieszczenie będzie już prawie gotowe. Ale o tym w swoim czasie. Bardzo podoba nam się Twoje motto :" nie to piękne, co piękne, ale co się komu podoba"
      Serdecznie dziękujemy za komentarz i wskazówki!

      Usuń
  8. A mnie się bardzo podoba! I z przyjemnością zaglądam, żeby zobaczyć, jak postępują kolejne prace...
    Przy tej okazji chciałam spytać, w jaki sposób budynek będzie ogrzewany???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaglądaj, zaglądaj - zapraszamy i bardzo się cieszymy z odwiedzin! Ogrzewanie to wyzwanie. Na dole piece, na górze elektryka.

      Usuń
  9. Jestem bardzo ciekawa efektu pastowania podłogi, nie mogę się doczekać na relację. Firanki - urokliwe, na pewno "ociepliły" wnętrze.
    Podziwiam Was za konsekwencję, patrząc na Wasze zdjęcia mam wrażenie, że są to prawdziwe, a nie stylizowane wnętrza. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zabłądziłam tu przypadkiem i...... ugrzęzłam na całe popołudnie. Najpierw kilka postów starszych a potem na początek, do listopada 2010 i mozolnie do przodu. Podziwiam i kibicuję i zachwycam się, chociaż to nie moja bajka i nie moje marzenie. Tyle lat, z takim mozołem i pietyzmem i pasją. Dając domowi uważność, czas i pieniądze. Szacunek wielki.
    Ps. Lubię jak świat wchodzi mi do chatty. Zasłony na wieczór tak, firanki nie - ale to moja bajka. Wasza ma prawo być inna.

    OdpowiedzUsuń