Dom Nad Kwisą

Dom Nad Kwisą

niedziela, 31 sierpnia 2014

Wakacyjne podsumowania

Co nieco się pozmieniało w naszej Siedzibie. Najważniejszą chyba dla nas była definitywnie zakończona akcja wstawiania okien. Po niemal czterech latach nasz dom posiada już wszystkie wstawione okienka, okna świetliki itp. To nas cieszy nawet bardzo!
Mozolna to była praca ale ostatnie dwa elementy układanki (te od lewej strony na piętrze) znalazły się na miejscu. Co prawda zostały jeszcze do zamontowania wewnętrzne parapety i obróbki wnęk okiennych, ale prace te będą wykonywane sukcesywnie. Póki co niekończąca się opowieść o oknach skończona!

Niestety nie znamy przyczyny jednak uschło nam jedyne drzewko owocowe jakie posiadaliśmy. Stara śliwka uschła i trzeba było ją ściąć - ale mamy zamiar na jesień posadzić kilka drzewek owocowych.
Trochę smutno wygląda ta strona bez drzewka...


Tymczasem wewnątrz budynku - jak wspominałem w poprzednim poście Władek walczył ze zniszczonym drewnem za pomocą swojej mikstrury. Tak wygląda efekt jego pracy jeszcze przed szlifowaniem:

Na piętrze nastąpiła definitywna zmiana kolorów (która to już?) Jednak wszyscy domownicy stwierdzili że TO JEST TO!
Jak widać drzwi dostały zielony akcent nawiązujący do kolorów okienek, belki zaś po wielu próbach kolorystycznych wyglądają jak widać powyżej.
Dzięki temu zabiegowi belki naprawiane mikstura Władka nie rażą już tak bardzo odmienną fakturą i kolorystyką. Niestety nie zrobiłem zbliżenia ale to te widoczne po lewej stronie koło okienka.

Chociaż ..o tutaj trochę lepiej widać. Na ścianach pojawiły się kinkiety. Na razie na próbę jak myślicie czy pasują do stylu wnętrza?
A tutaj już przeciwna strona pomieszczenia, które niektórzy nazywają świetlicą albo holem. Widać schody prowadzące na strych/poddasze i świeżo odrestaurowane belki. Oczywiście ściany jeszcze nie pomalowane, a na podłogę nawet jeszcze nie mamy pomysłu z jakiego materiału ja wykonać.



Oczywiste, że wszystkie drzwi na piętrze otrzymują tą samą kolorystykę.
Prace trwają...
Powyżej efekt.
A to zbliżenie

Bardzo nam się podoba jak zaczyna wyglądać holl. Chociaż pracy jeszcze sporo ale pomieszczenie zaczyna "łapać" klimat:
Jeżeli się dobrze przyglądniecie zdjęciom od razu rzuca się w oczy opłakany stan sufitu. Jest on wykonany z bardzo zniszczonych desek grubości około 4cm i długich na kilka ładnych metrów. Zdobycie takiego materiału dzisiaj oznaczałoby koszty przyprawiające o zawrót głowy. Ale i na to mamy już sposób.

Jakiś już czas temu udało nam się pozyskać w promocji deski tarasowe. Tyle, że karbowane i impregnowane na ciemnobrązowy kolor niepasujący właściwie do niczego. Przy pomocy naszego znajomego stolarza -Franka. udało się coś zaradzić. Franek przestrugał na tzw. grubościówce jedną stronę desek pozbawiając je karbów, po czym delikatnie przeszlifował powierzchnię. Po obu dłuższych bokach desek Franek wyfrezował rowki na tzw. obce pióro  czyli element łączący; widoczne paski to właśnie to (pozyskane jako odpad z zakładu meblarskiego). W ten sposób mamy gotowy materiał na sufit, ale o tym później - jak już wykonamy tę pracę.

Z rzeczy ważnych inaczej do Siedziby dotarły kolejne mebelki jak np stara słupkowa szafka kuchenna - pamiątka rodzinna, czy zydelki i fotel na biegunach. Władek elegancko przygotował już szafkę do dalszych prac.


No i to właściwie tyle. Najważniejsze że wszystko idzie do przodu. Dotarły do nas niepokojące wieści o aktywizacji okolicznych złodziejaszków, którzy okradali domy jednakże wpadli ponieważ budynek, który okradali wyposażony był w monitoring. Myślimy, że to na trochę powstrzyma amatorów cudzej własności, a fama o skuteczności monitoringu zrobi swoje. W naszym przypadku monitoring działa, a o jego obecności informują tabliczki wymagane prawem. Oby nie było to potrzebne...

Pozdrawiamy w ostatnim dniu wakacji!








piątek, 15 sierpnia 2014

Zanim

Kanikuła trwa w najlepsze. Jedni po urlopach inni w trakcie pozostali przed wyjazdem albo odpoczynkiem w miejscu zamieszkania. Zanim pokażemy co nowego w Siedzibie postanowiłem nadrobić zaległości przedurlopowe i pokazać ostatnie prace wykonane w czerwcu. Poza tym uznałem, że wygląd zewnętrzny budynku na tyle uległ zmianie, iż należało to zaprezentować na stronie powitalnej bloga.

Ale do rzeczy. Ogromny kłopot sprawiło nam drewno "lekko" przerobione przez różnego rodzaju żyjątka. Gdybyśmy chcieli wymieniać uszkodzone w ten sposób belki mogło by to skończyć się jak u pewnego staruszka z bagien. Aby tego uniknąć Władek na podstawie wywiadu i obserwacji opracował własny środek do ratowania zmurszałego materiału i uzupełniania ubytków. Oczywiście na rynku są profesjonalne gotowe środki tego typu jednakże ich cena przyprawia o zawrót głowy...
Mieszanka żywicy dwuskładnikowej (z utwardzaczem) i suchych drobnych trocin doskonale spełnia swoje zadanie. Kilka godzin po nałożeniu tworzy się bardzo twarda i mocna masa, którą można obrabiać praktycznie tylko wysokoobrotową szlifierką z papierem ściernym.

W ten oto sposób dość mozolnie ale skutecznie Władek dokonał wzmocnienia najbardziej uszkodzonych elementów. Teraz trzeba będzie poddać naprawione elementy szlifowaniu a następnie wybarwić je jak choćby widoczne belki w izbie na piętrze.

Kolej przyszła na drzwi i ościeżnice na piętrze. Metodą świecy i kilku warstw farby oczyszczone wcześniej elementy zaczęły zmieniać wygląd.
Najpierw podkład potem smarowanie świecą..
Na to kolejna warstwa farby
To samo z drzwiami...
No i pojawiła się mała złośliwość losu - zabrakło farby na dokończenie ościeżnicy......\
Efekt końcowy zdecydowanie lepiej wygląda w realu niż przedstawia to zdjęcie.

Poganiani przez innych wykonawców musieliśmy zająć się oknami w pokoju nad stajnią, którego remont jakby przystopował z powodu właśnie braku osadzonych okien.


No to trzeba było rozstawić rusztowanie i do dzieła
Ostatnie poprawki ręką Władka
Rzut okiem od wnętrza
I już możemy się cieszyć frontową fasadą Siedziby wyposażoną w 100% w nowe okna!
I oto chodziło! ta strona gotowa. Do pełni szczęścia zostało wstawienie ostatnich dwóch okien, ale to przed nami. Pozdrawiamy wakacyjnie!