Dom Nad Kwisą

Dom Nad Kwisą

niedziela, 15 marca 2015

Przedwiośnie

Witamy po zimowej przerwie w relacjonowaniu postępów prac w Siedzibie!
Brak relacji na blogu nie oznaczał wcale braku prac przy remoncie. Władek bez względu na pogodę, systematycznie pojawiał się w naszym domu i konsekwentnie zajmował się pracą przy kolejnych pokojach. Tymczasem w oczekiwaniu na słońce i nieco ciepła jak zwykle napaliliśmy w piecach, żeby nieco "złamać" temperaturę. Póki co ocieplenia w przyrodzie nie widać.
No ale jak zwykle przybyli chłopcy do pomocy w naszych pracach, trzeba było zakasać rękawy i brać się za robotę. Władek z chłopakami zajęli się pokojem a dokładnie malowaniem.













Za pomocą dobranych przez Władka farb i wcześniejszym zabezpieczeniu belek nadgryzionych zębem czasu belki konstrukcyjne nabrały ostatecznego wyglądu.


Ważną sprawą było wykonanie sufitu metodą, którą przećwiczyliśmy w holu czyli z użyciem przefrezowanych desek tarasowych łączonych na tzw. obce pióro. pomiędzy  "stary" a "nowy" sufit włożone zostały płaty styropianu, który powinien poprawić izolacyjność pomieszczenia.
Sprawą nierozwiązaną do dzisiaj zostaje kwestia wykończenia surowych póki co desek na suficie (podobnie jak w holu).

Ja tymczasem przystąpiłem do dalszej elektryfikacji korytarza.
Przy okazji dobrze widać, że nowy sufit zagościł również w korytarzu.
Na koniec chciałem pokazać pomieszczenie, które spędza nam sen z powiek. Jest to największy pokój, który wymaga bodaj maksymalnego wkładu pracy. Wynika to z racji ogromnego zniszczenia elementów konstrukcyjnych. Władek skutecznie reanimuje kolejne belki za pomocą mikstury, o której pisałem we wcześniejszych postach. Prace przy sztukowaniu ubytków zbliżają się już do końca jednak tutaj właśnie trzeba będzie jeszcze dłuuugo pracować. Ale nic to. Wiosna coraz bliżej!
Pozdrawiamy.






3 komentarze:

  1. Wiosna już idzie. Ptaki zaczynają coraz mocniej krzyczeć po lesie, pies linieje na potęgę, a krokusy, przebiśniegi i pierwiosnki już otwierają się ku słońcu :)
    Piękny ten Wasz dom. Niezmiennie będę się nim zachwycać. Choć widzę, jak wiele musicie poświęcić dla jego ponownej świetności, to wciąż trzymam kciuki, żeby Wam sił (i finansów) na wszystko starczyło :)
    A deski na suficie można pociągnąć pokostem, by nie stracić za dużo z barwy i uwydatnić fakturę. Będzie smród, jak w wędzarni ryb, ale efekt może być odpowiedni :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oby wszystkiego starczyło oby! Co do desek na suficie, to ich surowy kolor nieco zbyt mocno kontrastuje z resztą. Pokost może być interesujący. Nawet zastanawialiśmy się co do koloru przyszłej podłogi. W oryginale była albo bielona albo zaciągnięta taką mazią głębokopenetrującą w kolorze hmm... buraczkowym powiedzmy. Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatem z odmalowaniem podłogi może być problem... Mamy podobny kłopot z podłogą w jednym z pokoi naszego mieszkania, gdzie któryś z poprzednich właścicieli nałożył 5 warstw farby olejnej. W różnych kolorach. I to w miejscach, gdzie aktualnie nie stały meble. Wygląda to okropnie. Cyklinować się obawiamy, bo deseczki będą furgać, jak jaskółki, tak dobrze się trzymają podłoża ;)
      Na chemiczne usuwanie farb nie możemy sobie pozwolić, mając w domu stado papug, które są bardzo wrażliwe na wszelkie toksyny rozprzestrzeniające się w powietrzu. I tak myślimy, co z tym fantem zrobić od kilku lat. Chyba stanie na tym, że po prostu zerwiemy (a raczej zbierzemy po prostu) klepki, a na ich miejsce położymy wstrętne, sztuczne panele, udające drewniane deski.
      Mam nadzieję, że u Was jednak uda się doprowadzić podłogę do pożądanego stanu i koloru :)
      I przepraszam, że się nie odzywałam długo, ale życie mnie odrobinkę za mocno przygniotło ;)
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń