Dom Nad Kwisą

Dom Nad Kwisą

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Startujemy!

Święta przemijają - to dobry znak, że sezon remontowy rozpoczęty. Obserwując blogi pozostałych podobnie jak my "pozytywnie uzależnionych" od remontowej gorączki doszliśmy do wniosku, że nasza choroba gdzieś tak w połowie grudnia zapada w stan uśpienia, by potem w różnych przypadkach objawić się mniej więcej na przełomie zimy i wiosny. Tak więc przygotowujemy przedpole to dalszych prac do czego niezbędna jest dodatnia temperatura. Z powodu braku upałów zajmujemy się czym innym w tym "ustawkami".


















Do w miarę uporządkowanego hallu na piętrze przybyły nowe stare meble. Można było poustawiać...














Na lewo od widocznego rogu pojawił się..














stoliczek i fotele do wieczornej herbatki.















Herbatkę można wypić słuchając radia. Na piętrze zagościła bowiem superheterodyna (chyba) zabudowana w specjalnym meblu-barku.

















Nad radiem zawisła stara makatka przedstawiająca Śnieżkę - najwyższą górę Sudetów, u podnóża której widać  Śląski Dom i nieistniejącą już Obri Boude po drugiej stronie granicy.















Całkiem miły kącik wyszedł.



















Na zagospodarowanie czeka całkiem ciekawa reanimowana z niebytu lampa.

Do pełni szczęścia brakuje nam wykończenia podłogi w hallu. Nawet nie wiemy jak wyglądała w oryginale gdyż zastaliśmy już szarą wylewkę betonową.
Rok 2007





















Rok 2015






















Równolegle z hallem coraz bardziej zależy nam na zakończeniu prac w pokojach.















Na zdjęciu powyżej widać etap wykańczania ścian, które wcześniej wyglądały jak niżej widać:















Trochę się zmieniło.















A teraz już wyposażamy.














Pojawiło się jedno łóżko...














i drugie, tylko z podłogą jak widać ten sam kłopot co w hallu.



















Władek do perfekcji opanował ratowanie belek fachwerku zniszczonych jak sito. Poszło na to 16 kg żywicy.














Pokój narożny wygląda przez to jak by miał ospę wietrzną.




Za to w pokoju "nad kuchnią" już wiemy co zrobimy z podłogą. Na widoczne legary położone zostaną deski sosnowe. Trzeba je tylko zamontować. Ale to wkrótce.

Tak więc prace trwają nieustająco nawet wtedy, kiedy nic spektakularnego nie robimy, za to staramy się wiedzieć co mamy robić.

Pozdrawiamy wszystkich czytelników bloga!!!

9 komentarzy:

  1. PODZIWIAM WAS !!!!!!!!!!!!Czytam Bloga z ciekawością....Serdeczne pozdrowionka i POWODZENIA :-))))

    OdpowiedzUsuń
  2. w hallu macie okienko z kolorowymi szybkami?? dziko zazdroszczę!:)(też takie małe cudo chcę u siebie,a co:)!) niezmiennie podoba mi się tempo postępu-też tak bym chciała u nas! wstrzykujecie żywicę?musimy chyba nieco podratować nasz czarny sufit w kuchni i zastanawiam się nad dobrym sposobem...

    OdpowiedzUsuń
  3. Chylę czoła.Prace "idą" , efekt powalający.Tylko tak daej, no i wiosna ,więc i robota pójdzie szybciej.Powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przepięknie :) Zazdroszczę, bo u nas na drugim końcu Polski nie wiele się dzieje, a tak bym chciała remontować.

    OdpowiedzUsuń
  5. Niesamowici jesteście. Podziwiam, podziwiam, podziwiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Pięknie u was, tak klimatycznie!

    OdpowiedzUsuń
  7. Lampa jest nieziemska! W sumie... belczana ospa też;)
    (Baaardzo podbudowująca retrospekcja. Dzięki.)

    OdpowiedzUsuń
  8. Witam! Gratuluję cudnej chaty :) Piękny blog :) a miejsce..... nie tak daleko ode mnie! Chciałabym Państwa kiedyś odwiedzić! Zapisuję sobie to magiczne miejsce!
    Pozdrawiam gorąco!!!!!
    aldia z arcadii

    OdpowiedzUsuń
  9. Prace faktycznie "idą'. Raz szybciej, a raz wolniej. Bardzo cieszy nas to, że kolejne pomieszczenia zaczynają przypominać to, o co nam chodzi. Rozruch postępuje. Oby tak dalej! Wasze komentarze nie pozwalają nam zapomnieć o tym, że patrzymy nie tylko naszymi oczami! Dziękujemy za to!

    OdpowiedzUsuń