Dom Nad Kwisą

Dom Nad Kwisą

wtorek, 27 października 2015

Było ładnie!

Ostatni kwartał roku - a pogoda jak złoto! Jadąc do Siedziby nie spodziewaliśmy się aż takiej ładnej aury. Postanowiłem zadbać po raz ostatni w tym roku o otoczenie. Czyli odpaliłem kosiarkę i wygładziłem wygląd trawy.

Przy okazji okazało się, że trzy choinki nie przetrwały tegorocznych upałów


















Za to trawa pomimo, że podczas lata przybrała kolor piasku pustyni i wygląd stepu doskonale poradziła sobie już po pierwszych jesiennych opadach.



















Maliny zachowały nawet nieco liści!



















Tymczasem wewnątrz Siedziby trwają prace przy ostatnim już pomieszczeniu, w którym znajdzie się docelowo Pokój łazienkowy. Na pierwszy ogień poszły belki wzmacniane tajemną mazią Władka.



















Ściana po przeciwnej stronie nie jest już tak oryginalna; postawiono ją chyba w latach 20-tych XX wieku. Wymagała nieco innych metod renowacyjnych.



















Władek dopieszczał ściany swojego ulubionego pokoju...



















w którym pojawiły się już drewniane listwy przypodłogowe wykonane przez Franka-stolarza. Jednak aby je zamontować musimy wycyklinować podłogi w co najmniej dwóch pokojach. Chyba trochę musi to zaczekać ale zobaczymy.



















A to już przykład radosnej twórczości. Może słabo widać, ale śmialiśmy się do rozpuku! Podczas prac elektryfikacyjnych w hallu przeciągnąłem przewód elektryczny do pokoju obok i przymocowałem go prowizorycznie do ściany pod sufitem a zakończyłem puszką rozdzielającą. Chwila nieuwagi i zastaliśmy pięknie obity sufit nowymi deskami oraz misternie zabudowaną puszkę, do której nie ma dostępu a także wiszący swobodnie wzdłuż ściany przewód elektryczny, no przecież liczy się efekt końcowy - czyli zabudowa sufitu a o kablu nikt nic nie mówił! No cóż robota do poprawy, ale co się uśmialiśmy to nasze!



















A tu powyżej ciekawostka. Jakiś robaczki czy muszki pochowały się w szczelinach belki na wschodniej ścianie budynku. Ale dobrał się do nich dzięcioł i taką dziurę wydziobał!! Trzeba będzie to zaślepić.



















Wokół tarasu zakwitły marcinki,



















całkiem ładna kępa trawy się schowała przy bramce,



















okno umyte


















żeby można się lepiej nacieszyć widokiem orzechowego parapetu.




















Ostatni rzut oka na okolice i czas jechać.

W drodze powrotnej odwiedziliśmy jeszcze nowo poznanych sąsiadów w Gierałtowie podziwiać remont ich uroczego domu.

Do następnego razu! Pozdrawiamy