Dom Nad Kwisą

Dom Nad Kwisą

poniedziałek, 23 października 2017

Trzask, prask jesień u płota.

Jak ten czas leci... Niezauważalnie od poprzedniego posta przeleciał nam cały sezon letni. Obfitował w różne zdarzenia. Zarówno te lepsze jak i gorsze. Prace na wielu otwartych frontach posuwały się pomalutku do przodu.
Bodaj największym wyzwaniem było zabezpieczenie podłogi na strychu. Od wielu lat następstwem nieszczelnego dachu była cieknąca na poddasze przy okazji każdego deszczu woda. Spowodowało to destrukcję desek podłogowych na strychu. Nie byle jakich bo bardzo grubych i bardzo szerokich. Ich wymiana nie wchodziła w grę. Trzeba było coś zaradzić i to szybko bo chodzenie po strychu przypominało stąpanie po cienkim lodzie. Udało nam się nabyć ogromne i baaardzo ciężkie płyty z materiału przypominającego nieco płyty spilśnione (kto jeszcze pamięta co to takiego) tylko grubsze. Operacja wniesienia ich na strych to osobna historia. Ale udało się.

Płyt starczyło tylko na środkową część poddasza. Jednak pozwala to na swobodne poruszanie się po ogromnej przestrzeni jaka wyłoniła się pod dachem.

Ściany szczytowe już wcześniej obiliśmy od wewnątrz płytami OSB stosując także pod nią membranę dachową. W rezultacie znacząco ograniczyliśmy "przewiewność" strychu.



Trwały prace przy łazience. Do ich zakończenia brakuje już naprawdę niewiele. Oczywiście dopiero po podłączeniu wszystkich mediów będzie można powiedzieć, że praca skończona. Póki co cieszymy się wyglądem.




Siedziba nam pięknieje i z tego się cieszymy ogromnie. Wiele z tych prac zawdzięczamy pomocy jakiej udzielili nam miejscowi młodzi "pomagierzy". Niestety jeden z nich - Michał już nam nie pomoże. Bardzo brakuje nam jego obecności i spokoju jaki wnosił.



I tak to lato nam przeleciało....


2 komentarze:

  1. Miło popatrzeć na wszystkie dobre zmiany. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie. Miło podglądać, pozdrawiam - Kaśka (od niedawna posiadacza 200-letniego "szachulca"

    OdpowiedzUsuń